Druga część wtorkowej sesji pozostawiła nadzieję. Z tą nadzieją zaczęliśmy wczorajsze notowania. Pomógł również fakt mocnego wzrostu ceny miedzi. W efekcie na początku sesji widoczne były plusy przy zmianach wartości indeksu i kontraktów. Długo to jednak nie trwało. Krótko po rozpoczęciu notowań na rynku akcji ceny weszły w konsolidację. Przez godzinę wahały się w wąskim przedziale.
Konsolidacja miała miejsce w górnej części wahań. Zwykle w takich wypadkach można przypuszczać, że zwyżka będzie kontynuowana. Taką konsolidację odbiera się jako płytką korektę i oczekuje dalszej części ruchu, jaki pojawił się przed wykreśleniem konsolidacji. Tym razem stało się inaczej. Do wybicia wprawdzie doszło, ale dołem. Jeszcze przed południem rynek poddał się przecenie, a przed 13.00 zaliczony został lokalny dołek, który przez dłuższy czas był jednocześnie minimum sesji. Ponownie nastąpiło uspokojenie. Tym razem nad dołkami. Wnioski były analogiczne. Wybicie miało nastąpić w kierunku ruchu poprzedzającego pojawienie się konsolidacji w tym wypadku w dół. Gdy rozpoczęła się ostatnia godzina notowań, podaży udało się zbić ceny na nowe minima, ale nie była to już poważna wyprzedaż. Wybicie było marne i ceny szybko powróciły w obszar ruchu bocznego.
Mamy za sobą trzy sesje o poważnej zmienności. Każda kończyła się innym kierunkiem rynkowych nastrojów. Kierując się tym schematem można przyjąć, że po wczorajszym spadku dziś przyszedł czas na wzrost cen. Nie odważę się jednak na taką prognozę, bo rynek aż tak prosty nie jest. Trzymajmy się faktów. Na razie wahania dokonują się w okolicy konsolidacji z początku roku. Marcowo-kwietniowy wyskok cen został niemal w całości zanegowany. "Niemal", bo nadal wsparciem pozostają dołki z połowy marca. Przypomnę, że spadek cen pod poziom tych dołków może być już uznany za sygnał zmiany trendu długoterminowego, czyli zakończenia hossy. Nie oznacza to automatycznie wielkiej wyprzedaży. Ceny miałyby szansę na odbicie, ale na nowe szczyty już raczej liczyć nie byłoby można. W tej chwili to tylko jeden z możliwych scenariuszy. Dopóki trwa walka na wsparciu, pozostaje z wnioskami poczekać na jej zakończenie. Cały czas jest bowiem możliwy powrót do trendu. Nie mam w tym względzie pewności premiera Marcinkiewicza, ale nadal widzę taką możliwość.