Rynki zagraniczne kontynuują spadki rozpoczęte dwa tygodnie temu. Zgodnie spadają zarówno amerykańskie, jak i europejskie indeksy giełdowe. Choć z uwagi na silne wyprzedanie rynków możliwe jest krótkoterminowe odreagowanie, to jednak na razie nie widać sygnałów zakończenia korekty. Po fałszywym sygnale kupna z początku maja, S&P 500 rozpoczął silne spadki. Od tamtej pory indeks zniżkuje niemal bez wytchnienia. Zasięg obecnej fali można wyznaczyć na okolice 1240-1245 punktów. W średnim i długim terminie sytuacja nie przedstawia się jednak zbyt optymistycznie. Wykupienie długoterminowych oscylatorów przemawia bowiem za interpretacją obecnej przeceny, jako korekty całego ruchu wzrostowego rozpoczętego na przełomie 2002 i 2003 roku lub wręcz fali C długoterminowej korekty rozpoczętej w 2000 roku. Choć na razie z pewnością jest jeszcze za wcześnie, by popadać w skrajny pesymizm, to jednak należy liczyć się z możliwością silnych i długich spadków. W takim przypadku minimalny zasięg ruchu należałoby szacować na 1185 punktów, czyli dolne ograniczenie długoterminowego kanału wzrostowego. Jego przełamanie świadczyłoby, że mamy do czynienia rzeczywiście z falą C długoterminowej korekty, co z kolei sugerowałoby spadki w okolicę 800 punktów lub niżej. Obecnie jest to jednak tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy i dopiero nadchodzące tygodnie przyniosą odpowiedź na pytanie o jego realizację. Zgodnie z ogólnoświatową tendencją, rynki środkowoeuropejskie silnie zniżkują. Ani BUX, ani WIG nie zdołały pokonać silnych długoterminowych oporów, do których dotarły na przełomie kwietnia i maja tego roku. W ich ślady podążył również PX50, wybijając się dołem ze średnioterminowej konsolidacji. Podobnie jak na giełdach za oceanem, tak i na rynkach regionu silne długoterminowe wykupienie oscylatorów przemawia za dłuższą przeceną. Choć z uwagi na krótkoterminowe wyprzedanie oraz bliskość ważnych wsparć może wkrótce dojść do korekty, to jednak w ciągu najbliższych tygodni, czy nawet miesięcy nie spodziewałbym się powrotu trendu wzrostowego.