W ostatnich dniach wydarzyły się rzeczy, których jeszcze nie widzieliśmy w trakcie trzyletniej hossy. Bezprecedensowa była skala przeceny. Licząc od szczytu do środowego dołka WIG20 stracił 16,5 proc. w ciągu 9 sesji. Takiej panicznej wyprzedaży nie było nawet w czasie pęknięcia bańki internetowej w 2000 r. Po raz ostatni podobną skalę przeceny notowano w październiku 1998 r., ale od tego czasu rynek dojrzał i zmienił się nie do poznania, nie mówiąc już o zmianach w składzie WIG20. To jeszcze bardziej świadczy o tym, że w ostatnich dniach wydarzyło się coś szczególnego, a przez to niepokojącego.
Nieoczekiwane były nie tylko gwałtowne spadki, ale także ogromny skok zmienności. Między wtorkiem i czwartkiem średnia rozpiętość między dziennym maksimum i minimum WIG20 przekroczyła 5,8 proc. W efekcie wskaźnik zmienności ATR (z 14 sesji) podskoczył do poziomu nie notowanego od sześciu lat.
Maszyneria się psuje
Przytaczam te statystyki nie po to, aby pokazać, jak dotkliwe dla posiadaczy akcji były ostatnie wydarzenia. Chodzi o to, że coś się popsuło w sprawnej dotąd maszynerii hossy. Świadczy o tym nie tylko przecena spółek z WIG20, których notowania są stosunkowo zmienne ze względu na dużą płynność. Jeszcze tydzień temu tracił w zasadzie jedynie WIG20, pozostałe zaś indeksy notowały symboliczne korekty. W mijającym tygodniu do spadków dołączyła zdecydowana większość spółek, a w przypadku niektórych ulubionych walorów krótkoterminowych graczy panika z godziny na godzinę obracała się w euforię i na odwrót. MIDWIG zniżkował do czwartku o 11,9 proc. To spadki porównywalne z poprzednimi dwiema korektami - na jesieni 2003 r. i na wiosnę 2004 r. Za pierwszym razem MIDWIG potrzebował czterech miesięcy, by powrócić do szczytu, a za drugim - zajęło mu to aż 15 miesięcy. Z kolei WIRR - podobnie jak WIG20 - nie notował takiego tempa przeceny (o 13,8 proc. w ciągu czterech sesji) od 1998 r.
Na wykresie WIG20 przebita została linia trendu wzrostowego, obejmująca niemal rok. Można wiźc śmiało przyjąć, że zakończył siź pewien etap hossy. Przebicie tej linii nie oznacza, że WIG20 automatycznie musi bez przerwy iść w dół. Jest to jednak sygnał, że nawet mimo możliwych odbić kolejne miesiące mogą upłynąć pod znakiem kiepskiej koniunktury.