Na sześć znanych spółek, które zamierzają w tym roku przeprowadzić publiczną ofertę akcji (IPO), tylko jedna przynosi zyski - alarmuje Adam Lashinsky, główny analityk magazynu "Fortune". Jest to powrót do późnych lat 90., kiedy na rynki wprowadzano niemal wszystko, co w nazwie miało ". com" i to niezależnie od wyników finansowych. Reguła, że firma zanim wejdzie na giełdę, powinna mieć za sobą co najmniej kilka kwartałów solidnych zysków, była łamana nie dlatego, że pozwalały na to przepisy o obrocie papierami wartościowymi, ale dlatego, że banki inwestycyjne przestały uważać, iż wprowadzenie na rynek niepewnych spółek popsuje im reputację. Wizja zysku, jaki przynosił giełdowy debiut, przesłaniała wszystkie inne argumenty. Skończyło się gwałtownym końcem technologicznej hossy i - płytką co prawda - recesją.
Naśladowcy Google
Dziś scenariusz wydaje się powtarzać, a historia debiutu Google, którego akcje notowane są dziś kilkakrotnie wyżej niż cena emisyjna, działa jak magnes. Do wejścia na giełdę szykują się kolejne spółki znane wielu użytkownikom internetu i osobom obeznanym z technologią - Riverbed Technology, Clearwire, Alien, GoDaddy oraz DivX. Vonage już zdążył zadebiutować. Z tej grupy tylko DivX przynosi właścicielom zyski. Zgodnie z regułami zdrowego rozsądku, niektóre ze spółek powinny trzymać się jak najdalej od giełdy. Na przykład zajmujący się telefonią internetową Vonage, według analityków "Fortune", jest specjalistą od tracenia pieniędzy. W 2003 r. straty tej spółki wyniosły 28 mln USD. W rok później były to już 72 mln USD, a w 2005 r. aż 265 mln USD. Aby wygenerować 269 mln USD obrotów Vonage przeznaczył w ub.r. aż 243 mln USD na marketing, a w tej ostatniej sumie nie ujęto jeszcze wszystkich rabatów i promocji.
Pewnie dlatego giełdowy debiut Vonage wypadł bardzo blado. Sprzedane po 17 dolarów akcje, na koniec wtorkowej sesji, kiedy pierwszy raz pojawiły się w notowaniach, spadły do 14,8 USD. W czwartek kosztowały już tylko 13 USD. Mimo to inni technologiczne spółki wciąż chcą sprzedawać papiery.
Specjaliści od strat