Reklama

I Mistrzostwa Polski Inwestorów "Parkietu" rozstrzygnięte

Fortuna kołem się toczy. Większość zawodników, którzy znaleźli się w czołówce rankingu, na początku gry ponosiła straty, a liderzy sprzed trzech miesięcy skończyli w ogonie

Publikacja: 02.06.2006 09:06

Można śmiało powiedzieć, że zorganizowane przez "Parkiet" I Mistrzostwa Polski Inwestorów to konkurs, jakiego jeszcze nigdy nie było. Zawodnicy mieli za zadanie uzyskać jak najwiźkszy zwrot z 10 tys. zł początkowego kapitału. Pieniądze można było lokować w akcje spółek należących do WIG20 oraz kontrakty terminowe na ten indeks. Co prawda podobnych gier przeprowadzono już kilka, jednak wszystkie transakcje były wirtualne. Nowatorstwo zabawy "Parkietu" polegało na tym, że zawodnicy musieli zainwestować prawdziwe pieniądze. Świadomość, że ryzykuje siź złotówkami pochodzącymi z własnej kieszeni, dostarczała graczom zupełnie nowych emocji.

Tytuł mistrzowski miał przypaść osobie, która w ciągu trzech miesięcy najskuteczniej pomnoży kapitał początkowy. Rzecz jasna, najlepszych rezultatów należało oczekiwać od tych, którzy inwestowali wyłącznie w kontrakty terminowe.

Rywalizacja

w dwóch kategoriach

Jednak niektórzy zawodnicy woleli lokować pieniądze wyłącznie w akcje, dlatego z myślą o nich stworzono specjalny podranking.

Reklama
Reklama

Początkowo różnice w stopach zwrotu osiąganych przez zawodników obu klasyfikacji były kolosalne. Po dwóch tygodniach zawodnicy rankingu ogólnego zdążyli podwoić kapitał. W tym czasie zysk inwestorów mających w portfelu tylko akcje był znacznie niższy - wyniósł 20 proc. Chociaż osoby klasyfikowane w tej kategorii nie były w stanie rywalizować z kolegami zarabiającymi na futures, czas pokazał, że grając samymi akcjami, też można sporo zarobić. Dowodzą tego ostateczne wyniki zawodów - po trzech miesiącach lider rankingu akcji zajął osiemnastą pozycję w klasyfikacji ogólnej. To oznacza, że w perspektywie długoterminowej akcje sprawdzają się lepiej niż kontrakty terminowe.

Od początku nie ulegało wątpliwości, że na nagrodę główną - jaguara - liczyć może tylko doświadczony inwestor, umiejący grać na kontraktach terminowych. - Gra trwa krótko. Nie ma więc sensu stronić od ryzyka ani przesadnie dywersyfikować posiadany portfel - doradzał na naszych łamach zawodnikom Ryszard Rusak, zarządzający funduszem akcji w Union Investment. Przewidywania okazały się słuszne. Zwycięstwo przypadło Sylwii Kasprzyk, doświadczonej inwestorce, która grała wyłącznie na kontraktach. Wprawdzie na początku mistrzostw ponosiła straty, jednak pod koniec w spektakularnym stylu zdystansowała rywali.

Lepsi od funduszy

Przestrogą dla inwestorów mogą być losy zwycięzców poszczególnych etapów konkursu. W marcu palmę pierwszeństwa dzierżył MAGA. Miał wtedy na koncie 27,5 tys. zł. Na kolejnych sesjach szczęście się jednak od niego odwróciło i zawodnik wycofał się z rozgrywek. Bardziej stabilna była sytuacja zawodnika KM, który wygrał rywalizację w kwietniu. Jego majątek wynosił wtedy 38,3 tys. zł. Inwestor długo utrzymywał się na pierwszym miejscu rankingu. Dopiero pod koniec rywalizacji spadł na piątą pozycję.

Liderom mistrzostw znakomitych zwrotów pozazdrościć mogą fundusze inwestycyjne. Zyski graczy znacznie przewyższają rezultaty TFI osiągnięte w ostatnich trzech miesiącach. Najlepszy wynik spośród funduszy akcji osiągnął ING FIO Średnich i Małych Spółek, dając swoim klientom stopę zwrotu na poziomie 8,89 proc. Oczywiście, trzeba pamiętać, że fundusze biorą pod uwagę ryzyko, mają też obowiązek różnicować portfel inwestycyjny. Tymczasem uczestnicy mistrzostw, żeby wygrać, stawiali często wszystko na jedną kartę.

Przystępując do rywalizacji, inwestorzy mogli liczyć na pomnożenie kapitału oraz prestiż. Ale nie tylko. Na pierwszą piątkę czekały także bardzo atrakcyjne nagrody.

Reklama
Reklama

Mistrzyni otrzyma samochód marki jaguar. Dodatkowo trafi do niej nagroda za osiągnięcie najwyższej stopy zwrotu w maju, czyli komputer, monitor i głośniki o łącznej wartości ponad 10 tys. zł brutto. Zdobywcy drugiego i trzeciego miejsca dostaną odpowiednio 15 i 10 tys. zł w gotówce. Czwarty zawodnik będzie mógł przez pół roku za darmo korzystać z internetowego serwisu Reutersa. Piąty zawodnik weźmie udział w kursie na maklera lub doradcę inwestycyjnego. Oddzielną nagrodę - telewizor firmy Bang&Olufsen - otrzyma lider rankingu akcji.

Wszyscy zawodnicy, którzy wzięli udział w mistorzostwach, przez dwa miesiące mogą liczyć na bezpłatną prenumeratę "Parkietu".

Komentarz

Łukasz Grzesło

dyrektor

Biura Zleceń Internetowych i Telefonicznych

Reklama
Reklama

DI BRE Banku

W mistrzostwach

wygrali naprawdę najlepsi

W czasie mistrzostw zawodnicy musieli poradzić sobie z każdym z giełdowych trendów. Wygrali więc naprawdę najlepsi.

Pierwszy miesiąc przebiegał pod znakiem wzrostu cen, a na prowadzeniu znaleźli się zawodnicy, którzy zainwestowali w długie pozycje na kontraktach terminowych. Hossa powoli jednak wygasała i w drugim miesiącu rynek stał się nerwowy. Chwila prawdy nadeszła wraz z rozpoczęciem silnej korekty spadkowej.

Reklama
Reklama

Dotychczasowi liderzy nie zdołali w porę zareagować i przestali się liczyć w walce o zwycięstwo.

Prawdziwi mistrzowie to zawodnicy, którzy trafnie przewidzieli rozpoczęcie spadków na warszawskim parkiecie. Wyczucie momentu odpowiedniego na otwarcie krótkich pozycji przyniosło druzgocące zwycięstwo SYLCE1. Pani Sylwia osiągnęła imponującą stopę zwrotu - ponad 1200 proc. Drugie miejsce w rankingu również należy do przedstawicielki płci pięknej! Ponad 600-proc. stopa zwrotu zapewniła ukrywającej się pod pseudonimem EMEMSY pani Monice pozycję wicelidera.

Prawdziwy sukces wymagał nie tylko osiągnięcia znacznych zysków, ale również późniejszego ich utrzymania, co nie wszystkim się udało. Prowadzący po pierwszym miesiącu MAGA stracił większość kapitału i wycofał się z mistrzostw. Podobny los spotkał wielu zawodników.

Do ostatniej sesji trwała rywalizacja w podrankingu akcji. Gwałtowne spadki mocno dały się wszystkim

we znaki. Zwycięsko z tej walki wyszedł MARIO, czyli pan Mariusz. Imponujący finisz pozwolił mu na osiągnięcie prawie 80-proc. stopy zwrotu i minimalne

Reklama
Reklama

pokonanie MARSCEZARA.

Mistrzostwa pokazały, iż dysponując nawet niewielkim kapitałem, można osiągać naprawdę duże zyski. Do sukcesu potrzebne jest jednak nie tylko "wyczucie rynku", ale przede wszystkim żelazna dyscyplina,

która chronić będzie nasze dotychczasowe zyski.

Zwycięzcy udowodnili, że polska giełda daje szanse na osiąganie ogromnych stóp zwrotu. Z niecierpliwością czekam więc na drugą edycję mistrzostw.

Można śmiało powiedzieć, że moja strategia

Reklama
Reklama

była prymitywnie prosta

Sylwia

Kasprzyk z Bydgoszczy jest pierwszym mistrzem

Polski

inwestorów

Zdobyła Pani tytuł mistrza Polski inwestorów, we wspaniałym stylu zwyciężając pozostałych graczy. Jak ocenia Pani swój rezultat?

Na początku gry nie spodziewałam się, że pójdzie mi aż tak dobrze. Jednak dwa dni przed zakończeniem byłam już pełna optymizmu. Rzeczywiście, liczyłam już wtedy na wygraną. Gdy teraz oceniam swoje posunięcia, nie czynię sobie żadnych wyrzutów. Jestem przekonana, że moja strategia była właściwa. Muszę zaznaczyć, że nie pozwoliłam sobie na zbyt duże ryzyko. Świadczy o tym fakt, że ani razu nie zainwestowałam wszystkich posiadanych pieniędzy.

Czym się Pani kierowała, podejmując decyzje inwestycyjne?

Można śmiało powiedzieć, że moja strategia była prymitywnie prosta: w okresie wzrostu zajmowałam długie pozycje, przy spadkach - krótkie. Na dodatek udało mi się przewidzieć krytyczne dla notowań momenty. Przykładowo, w ostatnim dniu hossy zmieniłam pozycje na krótkie (było w tym trochź szczźścia). Inwestuję już - z małymi przerwami - od 10 lat. Decyzje podejmowałam, opierając się na przekonaniu, że indeks bździe siź poruszać w czytelnym kanale wzrostowym, a potem nastąpią duże spadki, co wynikało z analizy fal Elliota. Właśnie rozpoznając zakres piątej fali Elliota, wyznaczyłam szczyt trendu wzrostowego.

Czy analizowała Pani ruchy innych uczestników?

Oczywiście. Szczególne gratulaEMEMSY. Tym bardziej że też jest kobietą. W trakcie zawodów uważnie obserwowałam jej ruchy i stwierdzam, że grała w stylu podobnym do mojego. Analogiczna strategia przyniosła nam obu zwycięstwo - to znaczy, że jest po prostu dobra.

Czy wykształcenie lub wykonywana praca pomagały Pani w grze?

Sądzę, że tak. Jestem umysłem ścisłym - zamiłowanym matematykiem i ekonometrykiem. Dość długo pracowałam na uczelni. Teraz zajmuję się funduszami unijnymi w jednej z państwowych agencji. Myślę, że osoby z umysłem analitycznym mają szanse na sukcesy na giełdzie.

Osiągnęła Pani oszałamiającą stopę zwrotu - 1200 proc. Czy wcześniej zdarzało się Pani mieć takie wyniki?

Ten rezultat jest najwyższy z tych, jakie kiedykolwiek udało mi się wypracować. Muszę jednak przyznać, że moje wcześniejsze osiągnięcia nie odbiegają od niego znacząco.

Jest Pani zatem inwestorką z sukcesami na koncie. Czy doradza Pani znajomym w kwestiach giełdowych?

Nie, zdecydowanie odmawiam udzielania takich porad. Nie chcę im podpowiadać, żeby nie mieć na sumieniu ich ewentualnych kłopotów finansowych! Poza tym, wielu osobom trudno zrozumieć, że nawet chwilowe duże straty mogą być częścią strategii. Przykładowo, zdarzyło mi się stracić w trakcie tych mistrzostw 22 proc. kapitału w ciągu dnia. Nie niepokoiło mnie to - przecież wszystko szło zgodnie z planem.

Czy będzie Pani nadal inwestować na GPW?

Oczywiście. Notabene te mistrzostwa sprawiły mi dużo radości. Podobała mi się ich sprawna organizacja. Było to dla mnie ważne, ponieważ intensywnie pracuję zawodowo, co uniemożliwia śledzenie notowań na bieżąco. Chcź uczestniczyć w kolejnej edycji konkursu.

Dziękuję za rozmowę i gratuluję zwycięstwa.

Zwycięzca w rankingu akcji

Mariusz Sobczyk (78 proc.)

Najlepszy z inwestorów, lokujących tylko w akcje, zarządza należnościami w dużej firmie produkującej płytki ceramiczne. Ma 32 lata. Na giełdzie zaczął inwestować w 1993 r.

Do mistrzostw dołączył w marcu, lokował tylko w akcje. - Dużo pracuję, nie mogłem śledzić kursów w ciągu dnia - tłumaczy M. Sobczyk. Stawiał na papiery tych samych spółek, m.in. Biotonu i GTC. Te ostatnie przyniosły mu okresowo dotkliwe straty. Dużym wyczuciem zawodnik wykazał się w przededniu spadków. Sprzedał papiery i kiedy zaczęła się korekta, miał na koncie gotówkę. Dzięki temu prześcignął czołówkę rankingu akcji. - Ostatnie dni mistrzostw były nerwowe. Dokonywałem kilku transakcji dziennie - relacjonuje.

Czołówka mistrzostw

Monika Matulka (wicemistrz Polski inwestorów, 545 proc.)

- Jestem nowicjuszką na giełdzie - komentuje zdobywczyni drugiego miejsca. Mistrzostwa były dla niej pierwszą okazją do samodzielnej gry. Wcześniej inwestowała wspólnie ze swoim

chłopakiem, który - notabene - też startował w Parkiet Challenge. - Zajął jednak dalszą pozycję - nie kryje satysfakcji M. Matulka. Jej strategia była agresywna, a brak lęku mógł wynikać z relatywnie małego doświadczenia inwestycyjnego.

Dzisiaj ocenia, że jej decyzje były właściwe. - Na początku trafnie przewidziałam wzrost. Dobrze wyczułam też korektę i na niej zarobiłam - twierdzi. - Teraz wycofam się na jakiś czas z giełdy - zapowiada.

Grzegorz Lindenberg (trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, 352 proc.)

G. Lindenberg przyznaje, że jest "wstrząśnięty" wynikiem zwycięzcy. - Nawet gdybym nie popełniał żadnych błędów, taki rezultat byłby poza moim

zasięgiem - ocenia. Inwestor grał tylko na kontraktach. Do zawodów dołączył już na początku marca. - Sporo wtedy straciłem - mówi Lindenberg. Strategię wyznaczał mu algorytm, który z reguły sprawdza się w 60 proc. - Zauważyłem, że im mniej

czasu poświęcam giełdzie, tym więcej

na niej zarabiam - dodaje. G. Lindenberg jest

doradcą ds. mediów, ma doktorat z socjologii. Na giełdzie gra od sześciu lat, zarabia na niej od półtora roku.

Jarosław Sendera (czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, - Mogło być lepiej - ocenia swój wynik J. Sendera. Inwestor grał tylko na kontraktach. Prócz analizowania kursów, bacznie śledził serwisy informa- cyjne. - To konieczne, jeśli się weźmie pod uwagę, że WIG20 zależy w dużej mierze od ruchów KGHM - zaznacza. Inwestor grał od początku marca, do czołówki awansował na dwa tygodnie przed końcem. - Na zdrowie wyszły mi ostatnie spadki - wyjaśnia. W mistrzostwach zarobił ponad 34 tys. zł.

J. Sendera z wykształcenia jest matematykiem, pracuje jako informatyk. Na giełdzie inwestuje już od kilku lat, z małymi przerwami. W czasie mistrzostw grał intensywniej niż zwykle. - Motywuje rywalizacja z innymi uczestnikami. Poza tym był atrakcyjny cel - jaguar. Szkoda, że konkurs już się skończył - mówi. Tym bardziej że to końcówka przyniosła mu sukcesy.

Krzysztof Misztal (piąte miejsce

w klasyfikacji generalnej, 291 proc.)

42-letni lekarz z łódzkiego szpitala inwestuje na giełdzie od 12 lat. Upodobał sobie futures. Grając, nie korzysta z internetu ani serwisów informacyjnych. Analizuje po prostu kursy.

- Jestem zadowolony z wyniku, choć mogłem grać bardziej ryzykownie - ocenia. Z reguły inwestor gra zgodnie z rynkiem. W zawodach zbytnio sugerował się rezultatami innych uczestników. - Gdyby nie to, miałbym szansę na lepszy wynik - twierdzi.

Do zawodów dołączył 31 marca. Zarobił 29 tys. zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama