Producent napojów kupił za złotówkę firmę Bobmark International, która zajmuje się dystrybucją jego produktów na terenie Warszawy. Należy ona do rodziny prezesa giełdowej spółki Dariusza Wojdygi. Dobry interes? Niestety, Bobmark jest zadłużony u Hoopa na 11,59 mln zł. - Tę transakcję należy traktować jako klasyczne przejęcie za długi - mówi Marek Jutkiewicz, wiceprezes Hoopa. Jak tłumaczy powiązana firma, już od dawna była kredytowana przez dostawcę. Nie jest jednak bankrutem; posiada zapasy i należności.

- Problemem Bobmarku był brak kapitału obrotowego - tłumaczy Tomasz Jankowski, dyrektor finansowy Hoopa. Ma się to zmienić. W grę wchodzi skorzystanie z kredytów bankowych. Nie ma natomiast mowy o darowaniu choćby części długów. Jankowski twierdzi, że Bobmark ma szansę stanąć na nogi. Priorytetem jest maksymalne pokrycie stołecznego rynku i wypracowanie zysku nawet w tym roku, choć to tylko wstępne założenie. Jankowski twierdzi, że zakup mieści się w planach Hoopa jeszcze sprzed emisji: - Mówiliśmy wówczas, że chcemy zwiększać kontrolę nad kanałami dystrybucji naszych towarów. Pewnie dlatego Hoop nabył przy okazji od Bobmarku firmę Maxpol. Zajmuje się ona dystrybucją w Małopolsce. Zapłacił prawie 0,5 mln zł.

Nawet jeśli nie uda się postawić Bobmarku na nogi, jego przejęcie nie musi być chybione. Ten procesuje się o 12 mln zł odszkodowania od KGHM. - Nie myśleliśmy o tym, planując przejęcie, a suma może być znacznie mniejsza - mówi Jankowski.