W piątek miały miejsce dwa wydarzenia, które można uznać za istotne dla naszych inwestorów. Pierwszym była publikacja raportu o stanie amerykańskiego rynku pracy, a drugim walka kontraktów i indeksu z poziomem oporu na 2930 pkt. W obu wypadkach można powiedzieć, że to nie było to, ale łączna ocena reakcji rynku na obydwa czynniki wskazuje na możliwość wybicia w górź w przyszłym tygodniu. Paradoks? Niekoniecznie, jeśli przyjrzymy się temu bliżej.
Jeszcze przed publikacją raportu o stanie rynku pracy można było usłyszeć, że poziom oficjalnych prognoz analityków jest nieco przeszacowany. Zdaniem większości serwisów, rynek oczekiwał, że w maju liczba miejsc pracy w USA wzrośnie o 170 tys. Jednak już organizowane przed publikacją aukcje opcji opartych właśnie na wartości zmiany liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym pokazały, że rynek jest raczej sceptyczny. Ostatnia aukcja (organizuje je CME) pokazała, że rynek faktycznie oczekuje mniejszego wzrostu (163 tys.). Publikacja potwierdziła te obawy, ale i zaskoczyła, bo faktycznie pojawiło się jedynie 75 tys. nowych miejsc pracy. Tym samym rynki mogły czuć się zaskoczone. Klasyczny scenariusz takiego zaskoczenia, to spadek cen. My jednak nie żyjemy w czasach, gdy książkowa klasyka "działa". Ceny nie spadły, a po chwili wahania zaczęły rosnąć. Publikacja została odebrana pozytywnie, gdyż zmniejsza szansę na kolejną podwyżkę stóp procentowych, co w tej chwili wydaje się rzeczą dla inwestorów najważniejszą (czy słusznie, to już zupełnie inna sprawa).
Drugim wydarzeniem jest zbliżenie się cen do poziomu oporu. Jak wiadomo, na wykresie indeksu można dostrzec formację odwróconej głowy i ramion z linią szyi na poziomie 2930 pkt. Na podobnym poziomie na wykresie kontraktów widoczna jest linia wybicia z formacji podwójnego dna. Poranny wzrost cen zatrzymał się niemal dokładnie na tych poziomach. Nie zostały one pokonane. Nie jest to jednak tragedia, jeśli weźmiemy pod uwagę niską aktywność
na sesji. Gdyby ceny wyszły wyżej, można by się było obawiać, że sygnał (niepotwierdzony przez obrót) jest mało wiarygodny.
W takiej sytuacji można uznać,