Jest firma, która nie chce słyszeć o modnych fuzjach i przejęciach. Nie w głowie jej zdobywanie nowych segmentów. Zamierza rozwijać się tylko organicznie. To Profim, producent krzeseł biurowych z Turku.
Na polskim rynku krzeseł biurowych dominuje Nowy Styl. Profim plasuje się na drugim miejscu. Obroty obu firm wyniosły w 2005 r. odpowiednio 475 i 114 mln zł. - Jednak Nowy Styl oferuje więcej produktów, nie tylko krzesła biurowe - podkreśla Ryszard Rychlik, prezes Profimu. Firma jest rentowna. W zeszłym roku zarobiła ponad 9 mln zł netto, podobnie ma być w tym roku. Jej sprzedaż opiera się na trzech filarach. 30 proc. obrotów realizuje za pośrednictwem sieci IKEA, 50 proc. trafia do dilerów dystrybuujących meble w Polsce, a 20 proc. idzie na eksport, głównie do UE.
- Rynek mebli biurowych bardzo szybko się rozwija - ocenia Ryszard Rychlik. Trudno go wycenić, ale łatwo zauważyć, że w Polsce wydatki na meble biurowe wciąż są niższe niż za granicą. - Oznacza to, że popyt będzie rósł - przewiduje prezes. Mimo to zagraniczni gracze nie kwapią się z wejściem na rynek. - Kiedyś miałem oferty dotyczące zakupu Profimu. Teraz jednak zachodnie firmy nie mają pieniędzy na przejęcia - wyjaśnia R. Rychlik. Przypomina, że cztery lata temu na rynku mebli biurowych doszło do załamania, po którym producenci wciąż liżą rany. Dlatego nie myślą o ekspansji zagranicznej. - Ale kiedy już odbiją się od dna, na pewno zainteresują się polskim rynkiem - przewiduje R. Rychlik.
Profim nie ma na razie planów konsolidacyjnych, ale - zdaniem prezesa - w przyszłości branża jej nie uniknie. - Dyskutujmy o tym, ponieważ w tym segmencie efekty skali odgrywają dużą rolę. Aby wprowadzić nowy model, potrzebne są inwestycje, pieniądze i znaczna sprzedaż - ocenia R. Rychlik. W Polsce tylko Nowy Styl i Profim są w stanie udźwignąć taki ciężar. Dlatego turkowska firma dużo inwestuje. Ma już trzy zakłady produkcyjne. Dwa powiększa, wybudowała też ostatnio dużą chromownię. Łącznie na inwestycje wyda w tym roku ponad 10 mln zł. Skąd ma pieniądze? Nie zamierza szukać kapitału na warszawskiej giełdzie. - Nie potrzebujemy tego. Wystarczają nam kredyty - wyjaśnia prezes.