Reklama

Kiepskie rokowania

W grupie największych giełd jedynie amerykańska jest w tym roku jeszcze na plusie. Przez ostatnie dwa lata wyraźnie jednak odstawała od liderów

Publikacja: 10.06.2006 09:02

Siła amerykańskiej giełdy na tle innych dużych rynków jest uzasadniona nie tylko tym, że w poprzednich latach notowania na niej szły znacznie słabiej w górę. Przy obecnym przewrażliwieniu inwestorów na informacje dotyczące stóp procentowych, "linia podziału" zachowania poszczególnych parkietów biegnie wzdłuż zaawansowania cyklu zaostrzania polityki pieniężnej. W USA, bez względu na to, czy będą jeszcze jedna lub dwie podwyżki stóp, dobiega końca, w Europie proces stopniowo postępuje, a w Japonii ma się dopiero zacząć. W tym kwartale giełda w Stanach Zjednoczonych spadła o 3 proc., na Starym Kontynencie notowania obniżyły się o ok. 9 proc., a w Japonii o blisko 14 proc.

Posypały się sygnały

sprzedaży

Na najważniejszych parkietach świata w ostatnich dniach doszło do wygenerowania silnych sygnałów sprzedaży. Indeks 50 największych europejskich spółek - DJ Stoxx 50 - spadł poniżej linii trendu, biegnącej po dołkach z sierpnia 2004 r. oraz kwietnia 2005 r. Nikkei przełamał dołek ze stycznia tego roku, co oznacza powstanie na wykresie formacji podwójnego szczytu, zapowiadającej zmianę trendu na zniżkowy.

Przed ostatecznymi rozstrzygnięciami obronił się natomiast S&P 500. Tutaj wsparcie na wysokości 1245 pkt, związane z przebiegiem linii trendu, łączącej dołki z sierpnia 2004 r. oraz października 2005 r., a także ze szczytem z sierpnia 2005 r. jeszcze raz powstrzymało podaż. To wzmacnia znaczenie tej bariery. Zachowanie Nasdaqa, który spadł w połowie tygodnia poniżej linii trendu, wyprowadzonej z dołka z lata 2004 r., jest złym zwiastunem, ale dopóki S&P 500 nie zamknie się poniżej 1245 pkt, optymiści mogą żywić nadziejź na poprawę koniunktury.

Reklama
Reklama

To, że amerykański parkiet znalazł się w bardzo istotnym miejscu sugeruje MACD, popularny wskaźnik pomagający oceniać siłę trendu i odnajdować punkty zwrotne. W ujęciu dziennym znalazł się na poziomie, na jakim kończyły się poprzednie korekty przez ostatnie dwa lata. Jednocześnie w wersji miesięcznej dotarł do linii sygnalnej, której przecięcie - ze względu na rzadkie występowanie takiego sygnału (ostatni pojawił się pod koniec lat 90.) - stałoby się ważnym ostrzeżeniem przed mocniejszym spadkiem.

Porównując jednocześnie trwającą od pięciu tygodni zniżkę na giełdzie w USA z poprzednimi falami spadkowymi, jakie wystąpiły od początku 2004 r., z jednej strony widać, że tym razem po 23 sesjach od ustanowienia lokalnej górki rynek wypada słabiej niż wcześniej. Teraz traci ponad 5 proc., na wiosnę 2004 r. było to 1,5 proc., na wiosnę 2005 r. 3,6 proc., a późnym latem 2005 r. tylko 1 proc. Z drugiej strony zaś,najgłębsza dotychczasowa wyprzedaż wyniosła 8 proc. Tyle S&P 500 stracił po 108 sesjach od szczytu z marca 2004 r. Spadek głębszy od tego zapowiadałby zakończenie trzyletniej hossy. Odejmując od majowego maksimum 8 proc., otrzymujemy 1220 pkt jako bardzo ważną barierę.

Pękła trzyletnia linia trendu

Najbardziej dramatycznie przebiega przecena na rynkach wschodzących. Od historycznego szczytu notowania obniżyły się o ponad jedną piątą. Ostatni raz tak mocno spadały w 1998 r. Na wiosnę 2004 r. wyprzedaż zakończyła się po 20-proc. zniżce. Zachowanie rynków wschodzących w ostatnich dniach stwarza poważne obawy, że tym razem na takim spadku się nie skończy. W czwartek z dużym impetem została przerwana główna linia trzyletniej tendencji rosnącej. Jednocześnie notowania spadły poniżej 61,8-proc. zniesienia ruchu w górę, trwającego od jesieni 2005 r. do maja tego roku. To sugeruje wymazanie go w całości. W takim wypadku potencjał spadkowy można byłoby szacować przynajmniej na jakieś 13 proc.

Pytanie, czy rynki wschodzące będą nadal tracić w takim tempie, jak w ostatnich tygodniach, czy jednak dynamika wyprzedaży zmaleje. Wskazówką może tu być rynek koreański, największy z emerging markets. Jest mniej więcej w połowie zasięgu spadku, jaki wynika z wysokości tworzonej przez pierwsze pięć miesięcy tego roku formacji podwójnego szczytu. Można zakładać, że dopiero wypełnienie go w całości pobudzi większy popyt. Stanie się to po zniżce o dalsze 6,7 proc. Od tego momentu można byłoby się spodziewać większego zróżnicowania notowań na poszczególnych rynkach, co doprowadziłoby do zmniejszenia tempa ruchu w dół.

Czy taki pesymistyczny scenariusz ma alternatywę? Pojawi się ona jedynie w sytuacji, gdyby rynek towarów w dalszym ciągu nie reagował na groźbę spowolnienia gospodarczego. Godzina próby jest blisko. Indeks CRB od kluczowego wsparcia w postaci 12-miesięcznej średniej kroczącej dzieli tylko 10 pkt (niecałe 3 proc.)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama