Prawdopodobnie oferentem funduszu private equity, przeznaczonego dla OFE, będzie Bank of New York National Trust TFI, który czeka na zatwierdzenie prospektu funduszu przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd. Jak się dowiedzieliśmy, w tym tygodniu przedstawiciele BoNY odbyli kilka spotkań z inwestorami instytucjonalnymi, m.in. z jednym z rynkowych gigantów wśród otwartych funduszy emerytalnych. Specjaliści z BoNY, po przeprowadzeniu analiz, stwierdzili, że rynek polski oczekuje takiej oferty.
Wolą szybki zysk
Fundusze emerytalne nie zamykają się na podobne propozycje. - Nie wykluczamy inwestowania w te aktywa w przyszłości. W dużej mierze zależy to od atrakcyjności oferowanych funduszy - mówi Piotr Mataczyński, członek zarządu Winterthur PTE. To samo usłyszeliśmy od OFE PZU i Polsat.
Do tej pory fundusze emerytalne wolały bardziej płynne inwestycje. W obligacjach skarbowych i akcjach giełdowych spółek lokują prawie całość pozyskanych ze składek aktywów. Atutem tych papierów jest codzienna wycena, która pozwala oszacować wielkość aktywów i wartości jednostki rozrachunkowej OFE. Metoda wyceny inwestycji private equity nie jest określona żadnymi przepisami.
Fundusze private equity kupują udziały w przedsiębiorstwach nienotowanych na giełdzie. Finansując rozwój firm, liczą na wzrost ich wartości i sprzedaż akcji lub udziałów po 5-10 latach. Według Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, inwestycje private equity z regionu Europy Środkowowschodniej dają ponadprzeciętne zyski, ale w dłuższej perspektywie. Fundusze emerytalne najchętniej wyłożyłyby pieniądze na takie przedsięwzięcie na 3-4 lata przed realizacją zysków. Zbyt odległy horyzont inwestycyjny jest dla nich niekorzystny, bo wyniki wszystkich OFE są oceniane co pół roku.