"Jesteśmy w ogóle w dość trudnym okresie, bo w 2006 po bardzo wyraźnym wzroście stóp procentowych w USA i dość wyraźnym wzroście w Europie zawęziły się tzw. spready, czyli różnice w stopach na świecie są niewielkie" - powiedział Filar.
"To sprawia, że każdy sygnał, że Amerykanie mogą iść dalej, przesuwa ogromne strumienie środków w skali świata i to uderza w waluty krajów traktowane jako rynki młode" - dodał.
Jego zdaniem, sytuację amortyzuje fakt, że Polska ma dobre dane fundamentalne.
"Fundamenty naszej gospodarki są zdrowe i to działa bez wątpienia jako pewien amortyzator. Oczywiście, podlegamy globalnym wpływom, ale u nas działa amortyzator" - ocenia członek RPP.
Zapytany o efekty podnoszenia stóp procentowych na świecie na zaciąganie kredytów walutowych, Filar powiedział, że bezpośredniego niebezpieczeństwa dla kredytobiorcy w związku z tym nie ma.