Filarami ponadnarodowego koncernu paliwowego, jaki miał powstać w Europie Centralnej, miały zostać polski Orlen i węgierski MOL. Niekiedy - jako składnik przyszłego środkowoeuropejskiego giganta - wymieniano również austriacki OMV. Powstała przed laty idea pozostawała jednak tylko w sferze planu i stopniowo popadała w zapomnienie. Jednak zdaniem analityków, bardzo możliwe, że za jakiś czas pomysł zjednoczenia sił największych paliwowych graczy w regionie powróci.
- Zawsze do tej pory było tak, że pomysł, który był korzystny dla obu stron, rozbijał się o to, który z nich ma grać pierwsze skrzypce - mówi Flawiusz Pawluk, analityk z Domu Maklerskiego BZ WBK.
Pretensje do kierowania mieli zarówno Polacy, jak i Węgrzy. Obie strony toczyły o to spory. Każda chciała, żeby to właśnie u niej była centrala przyszłego koncernu. Przedstawiono najróżniejsze argumenty. A to, że MOL ma większe obroty, a to, że Orlen większy przerób. - W efekcie nic z tego nie wyszło - konkluduje specjalista z DM BZ WBK i dodaje, że w ciągu kilku najbliższych lat sytuacja się nie zmieni.
Połączenie najwcześniej za pięć lat
Dlaczego? - Myślę, że dopóki w naszej części kontynentu będą jeszcze jakieś aktywa, które da się przejąć, nie mamy się co spodziewać połączenia największych graczy - mówi Flawiusz Pawluk. Według niego, proces przechwytywania mniejszych podmiotów przez trzech potentatów potrwa jeszcze co najmniej pięć lat. - Do tego czasu nie będzie nawet rozmów o ewentualnym połączeniu - przekonuje analityk.