Reklama

Najpierw kolejne przejęcia, potem fuzja

Koncepcja środkowoeuropejskiego koncernu paliwowego, jaka zrodziła się kilka lat temu, może jeszcze wrócić do łask. Wcześniej jednak Orlen, OMV i MOL mogą przejąć wszystkie pozostałe firmy z tej branży, które działają w regionie

Publikacja: 12.06.2006 11:00

Filarami ponadnarodowego koncernu paliwowego, jaki miał powstać w Europie Centralnej, miały zostać polski Orlen i węgierski MOL. Niekiedy - jako składnik przyszłego środkowoeuropejskiego giganta - wymieniano również austriacki OMV. Powstała przed laty idea pozostawała jednak tylko w sferze planu i stopniowo popadała w zapomnienie. Jednak zdaniem analityków, bardzo możliwe, że za jakiś czas pomysł zjednoczenia sił największych paliwowych graczy w regionie powróci.

- Zawsze do tej pory było tak, że pomysł, który był korzystny dla obu stron, rozbijał się o to, który z nich ma grać pierwsze skrzypce - mówi Flawiusz Pawluk, analityk z Domu Maklerskiego BZ WBK.

Pretensje do kierowania mieli zarówno Polacy, jak i Węgrzy. Obie strony toczyły o to spory. Każda chciała, żeby to właśnie u niej była centrala przyszłego koncernu. Przedstawiono najróżniejsze argumenty. A to, że MOL ma większe obroty, a to, że Orlen większy przerób. - W efekcie nic z tego nie wyszło - konkluduje specjalista z DM BZ WBK i dodaje, że w ciągu kilku najbliższych lat sytuacja się nie zmieni.

Połączenie najwcześniej za pięć lat

Dlaczego? - Myślę, że dopóki w naszej części kontynentu będą jeszcze jakieś aktywa, które da się przejąć, nie mamy się co spodziewać połączenia największych graczy - mówi Flawiusz Pawluk. Według niego, proces przechwytywania mniejszych podmiotów przez trzech potentatów potrwa jeszcze co najmniej pięć lat. - Do tego czasu nie będzie nawet rozmów o ewentualnym połączeniu - przekonuje analityk.

Reklama
Reklama

O tym, że kandydaci na lidera przyszłego środkowoeuropejskiego koncernu wciąż powiększają swój potencjał, świadczy choćby ostatni przypadek rafinerii Możejki, której przejęcie rozpoczyna właśnie płocki koncern.

Przypomnijmy, że Orlen podpisał 26 maja umowę zakupu 53,7 proc. akcji litewskiej spółki od rosyjskiego Jukosu oraz 30,66 proc. - od rządu Litwy. W ubiegłym tygodniu przedstawiciele władz w Wilnie złożyli swoje podpisy pod dokumentem (wcześniej transakcję zaakceptował Sejm Litwy).

Nie ulega wątpliwości, że przejęcie Możejek wzmocni pozycję Orlenu. A właśnie potencjał przerobowy oraz finansowy stanie się, jak uważa Flawiusz Pawluk, koronnym argumentem, jaki zadecyduje o tym, wokół której z trzech firm konsolidować się będzie w przyszłości środkowoeuropejski rynek.

Dodajmy, że wcześniej PKN stał się właścicielem czeskiego Unipetrolu oraz kupił liczącą około 400 placówek sieć stacji benzynowych w północnych Niemczech. Teraz - jak wynika z naszych informacji - stara się o wejście na kolejny rynek: chce kupić 49 proc. akcji słowackiej firmy Transpetrol.

Orlen - regionalny lider

Wróćmy jednak do ostatniego sukcesu akwizycyjnego Orlenu. Dzięki zakupowi rafinerii w Możejkach płocki koncern pod wieloma względami przegoni konkurentów: MOL oraz OMV. Dotychczas siły PKN i dwóch jego regionalnych rywali: były zrównoważone. Prawie takie same były zdolności przerobu ropy naftowej od 21 do 23 mln ton rocznie i bardzo zbliżone rezultaty finansowe. Przychody koncernów mieściły się w widełkach między 12,3 a 15,6 mld USD, a zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) wynosił 2,1-2,7 mld USD. Jedynie jeśli chodzi o liczbę stacji benzynowych, prymat płockiego koncernu był jednoznaczny: ponad 2,7 tys. placówek, wobec 2,45 tys. austriackiego OMV i zaledwie 830 - MOL-a. Przejęcie Możejek, które wymagać będzie jeszcze pozwoleń Komisji Europejskiej, zasadniczo zmieni większość tych parametrów.

Reklama
Reklama

PKN po sfinalizowaniu transakcji stanie się liderem w środkowej Europie pod względem wielkości przerobu ropy naftowej oraz przychodów. Zdolności przetwórcze zakładów należących do grupy Orlen sięgną 31,7 mln ton rocznie, a skonsolidowane przychody - jeśli bazować na wynikach osiągniętych przez płocki koncern i litewską spółkę w 2005 roku - przekroczą 17,2 mld USD. Austriacy z OMV będą polską grupę wyprzedzać jedynie pod względem EBITDA: Orlenowi zabraknie do ich wyniku niespełna 200 mln USD (niecałe 8 proc.).Będą kolejne przejęcia

Dodajmy jednak, że także konkurenci Orlenu z Austrii i Wźgier nie zasypiają gruszek w popiele. OMV kupił rumuński Petrom, czy sieć stacji po Aralu w Czechach. MOL za to stał się właścicielem słowackiego Slovnaftu i chorwackiej INY. Oba te koncerny mają także, w przeciwieństwie do naszego Orlenu, dostęp do złóż ropy naftowej. Płocki koncern dopiero zamierza się starać o pozyskanie roponośnych pól.

Jak przewiduje Flawiusz Pawluk, na wymienionych wyżej akwizycjach z pewnością się nie skończy. Najbliższy przejęcia wydaje się Transpetrol. Jednak choć w naszej części kontynentu z każdą kolejną transakcją liczba podmiotów, które mogą być przejęte, kurczy się, jeszcze kilka ich zostało. Z czasem przyjdzie zapewne czas i na gdańską Grupę Lotos.

Do jej przejęcia przyczynić się może litewska akwizycja Orlenu. Zdaniem analityków, zakup Możejek może być zagrożeniem dla pomorskiej spółki. Michał Mierzwa, analityk z BRE Banku, sugeruje, że dzięki litewskiej rafinerii Orlen będzie skuteczniej konkurować na północy Polski, czyli obszarze tradycyjnie leżącym w strefie wpływów gdańskiego koncernu. Co prawda, jak uważa Andrzej Pasławski (analityk z BDM PKO BP), sytuacja Grupy Lotos byłaby jeszcze gorsza, gdyby Możejki przejął jakiś inny inwestor, w szczególności firma rosyjska, ale i tak zarząd pomorskiej firmy ma kłopot.

Grupa Lotos do kupienia

Na razie prezes Lotosu Paweł Olechnowicz próbuje przekonywać, że po przejęciu Możejek przez Orlen już tylko jego firma będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju. Według niego, płocki koncern zrobił właśnie jednoznaczny ruch w kierunku uzależnienia się od dostaw ropy ze Wschodu. Prezes Olechnowicz oczekuje w związku z tym nowego zdefiniowania polityki państwa wobec firm paliwowych i wsparcia dla Grupy Lotos.

Reklama
Reklama

Nie zmienia to faktu, że inwestycje zagraniczne Orlenu (wcześniej Unipetrol, a teraz Możejki) zwiększają dystans między Lotosem a płockim rywalem.

Zdaniem Michała Buczyńskiego z Millennium DM, zakup Możejek przez Orlen może przyspieszyć decyzje o budowie w Obwodzie Kaliningradzkim (tuż przy polskiej granicy) rosyjskiej rafinerii o dużych mocach. - Ponieważ byłaby to bardzo poważna konkurencja dla naszych firm paliwowych, prawdopodobnie wróci pomysł połączenia Orlenu z Lotosem - twierdzi Michał Buczyński. Dodaje, że takie połączenie zawsze daje szanse na obniżenie kosztów, co w sytuacji potencjalnego zagrożenia ze strony rosyjskiej konkurencji może się wydawać atrakcyjne.

Takiego scenariusza spodziewa się też Flawiusz Pawluk: - Myślę, że za trzy, cztery lata Orlen wchłonie Grupę Lotos - mówi. Choć o gdańską firmę być może zechce powalczyć także MOL, a może i OMV, sprzedaż polskiemu podmiotowi wydaje się znacznie bardziej prawdopodobna.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama