The Big Leap: Utilities Global Survey to ogólnoświatowa ankieta przeprowadzona wśród 116 osób zarządzających przedsiębiorstwami użyteczności publicznej w 43 krajach.
Z badania wynika, że dwie trzecie respondentów jest przekonanych o stojących przed branżą wyzwaniach. Większość z nich przypuszcza, że zmiany, jakie będą musiały zajść, okażą się niemalże rewolucyjne, jedna czwarta określa je jako znaczące. Takie przeświadczenie jest najsilniejsze wśród firm z Europy (72 proc.). Przedstawiciele branży mają świadomość, że musi ona stawić czoła sprzecznym wyzwaniom, takim jak np. brak równowagi między podażą i popytem, a także słabość infrastruktury czy wymogi ochrony środowiska. W największym stopniu wyzwania wynikają z działalności rządów i narzucanych przezeń regulacji, w mniejszym stopniu z presji ze strony konsumentów.
Na czym mają polegać zmiany? Blisko dwie trzecie badanych uważa, że w ciągu najbliższych 10 lat przedsiębiorstwa użyteczności publicznej powinny się koncentrować na redukcji szkodliwego wpływu na środowisko, rozwoju nowych technologii, poprawy poziomu obsługi klientów i odkrycia nowych źródeł paliw. Wielu jest jednak również zdania, że duże wyzwanie stoi także przed ustawodawcami. Cztery piąte ankietowanych wskazało na czynniki polityczne i regulacyjne jako hamujące zdolność sektora do reagowania na obecne wyzwania. Zmianę mogłaby wymusić terapia szokowa, np. kryzys dostaw lub kryzys ekologiczny.
Jednocześnie niepewność uregulowań prawnych cały czas negatywnie wpływa na inwestycje w sektorze. Kwestia ta podawana była przez respondentów jako jedna z trzech najważniejszych obaw. Według Międzynarodowej Agencji Energii, do sprostania prognozowanemu zapotrzebowaniu na dostawy, konieczne będą inwestycje w wysokości 13 bilionów USD do 2030 r., w dziedzinach takich jak: wytwarzanie, przesył i dystrybucja energii elektrycznej, a także infrastruktura dostaw gazu. Pomimo to, 42 proc. ankietowanych uważa, że rządy lub uregulowania prawne ograniczają ich możliwości tworzenia długoterminowych planów.
Podobnie jak w poprzednich dwóch latach wśród największych obaw wymieniane jest bezpieczeństwo dostaw. Jest to szczególnie widoczne w Europie, gdzie dwukrotnie więcej ankietowanych firm uważa, że prawdopodobieństwo przerw w dostawie energii elektrycznej jest większe, a nie mniejsze, niż pięć lat temu. Przedstawiciele branży sądzą, że trzeba zwiększyć tempo zmian, aby sprostać nadchodzącym wyzwaniom. Przykładowo: 42 proc. ankietowanych uznaje, że sektor zbyt wolno pracuje nad odnawialnymi źródłami energii.