Polska jest jednym z wielu krajów Unii Europejskiej, któremu na razie nie udało się osiągnąć zalecanego w dyrektywie z 2003 roku udziału energetycznego biopaliw w paliwach transportowych. Według niej, państwa członkowskie powinny osiągnąć minimalny dwuprocentowy pułap w 2005 r. i zwiększać go corocznie o 0,75 proc. Przyczyną polskiego opóźnienia są głównie bariery legislacyjne, a także wciąż niewielka produkcja biokomponentów.
Wciąż brak prawa
Produkcja estrów i bioetanolu może się opłacać dzięki ulgom akcyzowym. Tylko tańsze od tradycyjnego paliwo ekologiczne znajdzie nabywców. - Dlatego promocja biokomponentów musi odbywać się w drodze zachęt podatkowych - uważa Stanisław Rosnowski, prezes Elstaru Oils.
Choć istnieje rozporządzenie ministra finansów w sprawie zwolnień z akcyzy, nie może być stosowane. Brak bowiem uregulowań legislacyjnych dotyczących wymagań jakościowych dla biokomponentów oraz metod badań ich jakości. Polska regulacja została ostatnio odrzucona przez Komisję Europejską. Na razie, np. PKN Orlen, który produkuje estry w Rafinerii Trzebinia, nie dodaje ich do oleju napędowego. Docelowo ma stosować domieszkę 5 i 20 proc. Natomiast do orlenowskich benzyn trafia od 3 do 5 proc. estru. Spółka dopiero rozważa dodawanie bioetanolu, który stosuje już Grupa Lotos. Firmy jednak widzą szansę w biopaliwach. Obecnie zarejestrowanych jest 20 wytwórców bioetanolu i 45, którzy chcą produkować estry.
Problem surowca