Przeciętne wynagrodzenie brutto w przedsiębiorstwach w maju było o 5,2 proc. wyższe niż przed rokiem (średnia pensja wyniosła w zeszłym miesiącu 2549,7 zł). Ankietowani przez "Parkiet" ekonomiści spodziewali się wzrostu, ale średnio o 4,5 proc. Zarobki rosną wyraźnie od początku tego roku.
Lepsze od oczekiwań okazały się też dane dotyczące zatrudnienia. W maju zwiększyło się o 3,1 proc. w stosunku do analogicznego miesiąca przed rokiem. Z ankiety przeprowadzonej przez "Parkiet" wśród ekonomistów wynikało, że wzrost powinien wynieść 2,9 proc. - Spadek bezrobocia w Polsce wyraźnie się nasila - komentuje Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP, przypomina jednak, że na początku zeszłego roku mieliśmy stosunkowo wolny wzrost zatrudnienia. Dane o liczbie osób bez pracy GUS poda w najbliższy piątek. Analitycy szacują, że w maju bezrobocie spadło do 16,5 proc., z 17,2 proc. w kwietniu.
W ocenie K. Sędzimir, podwyżki wynagrodzeń są efektem poprawy sytuacji finansowej przedsiębiorstw. - Pamiętajmy, że przez kilka lat płace stały w miejscu - mówi ekonomistka. - Wzrost zarobków ma też związek z tym, że wiele osób pracuje w godzinach nadliczbowych - dodaje. Jej zdaniem, nie należy natomiast przeceniać efektu wzrostu konkurencyjności na rynku pracy, spowodowanego migracją zarobkową do państw UE.
Poprawa sytuacji na rynku pracy przekłada się na poziom konsumpcji w Polsce. Dane GUS za pierwszy kwartał, wskazujące na wzrost spożycia o 5,1 proc. (wobec 2,8 proc. w czwartym kwartale ub.r.), okazały się sporym zaskoczeniem dla analityków. - Konsumpcja powinna nadal rosnąć. Mamy nie tylko większe płace i nowe miejsca pracy, ale również wyższe dochody rencistów i emerytów po marcowej waloryzacji świadczeń - ocenia K. Sędzimir.
W opinii ekonomistów, podwyżki wynagrodzeń na razie nie powodują niebezpiecznego wzrostu kosztów działalności przedsiębiorstw, ponieważ towarzyszy im wzrost wydajności pracy. - Wzrost kosztów zatrudnienia nie jest groźny, dopóki jednocześnie rośnie produkcja, a tak jest w naszej gospodarce. Każdy nowy pracownik nadal przynosi firmom zyski - mówi Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku. M. Szczurek dodaje z kolei, że większe pensje na razie nie przełożyły się w Polsce na wzrost inflacji. Michał Chyczewski, ekonomista banku BPH, spodziewa się dalszego przyspieszenia dynamiki płac w kolejnych miesiącach, do 6-7 proc. Jego zdaniem, takie poziomy mogą już wzbudzić obawy Rady Polityki Pieniężnej.