Ważą się losy planowanego przez rząd połączenia państwowego Gaz de France z prywatną firmą energetyczną Suez.
Kierownictwa obu spółek opowiadają się za niezwłocznym połączeniem i chcą, aby szybko nabrała nieodwracalnego charakteru. Popiera ją premier Dominique de Villepin, ale ma silnych przeciwników w rządzie i parlamencie. Jutro ma dyskutować na ten temat rząd, a na dzisiaj strajk protestacyjny przeciwko połączeniu francuskich firm zapowiedzieli pracownicy Gaz de France. Boją się utraty dotychczasowych przywilejów. Rząd musi uzyskać zgodę parlamentu na zejście poniżej 70 proc. udziałów w Gaz de France. Propozycja ta miała być głosowana razem z uwolnieniem cen energii, ale wczoraj minister gospodarki Francois Loos mówił o możliwości rozdzielenia obu spraw i przyspieszeniu debaty nad połączeniem.
W tej kwestii mocno naciska Gerard Mestrallet, szef Suezu. Zagroził, że jeśli sprawa nie ruszy przed latem, jego firma rozważy "inne opcje".
Wczoraj pogłębioną analizę skutków fuzji zapowiedziała Komisja Europejska. Zwykle ta procedura kończy się zaleceniem sprzedaży niektórych aktywów.
Bloomberg