Przeznaczenia na dywidendę niemal całego ubiegłorocznego zysku (7 mln zł) oraz ponad 7,8 mln zł z zysku z lat poprzednich, czyli łącznie 3 zł na walor - domaga się Bogdan Fiszer, były prezes Eurofaktora. Tymczasem zarząd mysłowickiej firmy zaproponował na dywidendę niewiele ponad połowę zysku za 2005 r., czyli 60 gr na akcję. Różnica w oczekiwaniach bierze się również stąd, że jednostkowy zysk netto spółki spadł w opublikowanym kilka dni temu raporcie rocznym do 5,66 mln zł. Raporty kwartalne pokazywały blisko 8,1 mln zł. Natomiast za zysk z lat poprzednich zarząd zamierza przeprowadzić skup własnych akcji.

- Pozostawienie pieniędzy w firmie nie gwarantuje ich pomnożenia - motywuje swoją propozycję B. Fiszer, którego Stabilo Grup kontroluje niecałe 11 proc. kapitału i 12 proc. głosów Eurofaktora. - Spółka powinna wypłacić wysoką dywidendę w trosce o dobre relacje z rynkiem. Zrekompensowałaby w ten sposób inwestorom ogromne spadki kursu - dodaje kolejne argumenty. A notowania firmy faktoringowej faktycznie mogą ich właścicielom przysporzyć zmartwień. Obecnie akcja kosztuje około 10 zł, podczas gdy jeszcze na początku roku była o 4 zł droższa.

- Rozwiązania zaproponowane przez spółkę uważam za bardziej racjonalne - mówi Mirosław Nowicki, wiceprezes Eurofaktora. - Ale sprawę rozstrzygnie walne - dodaje.

Przegłosowanie projektów uchwał zgłoszonych przez Stabilo będzie bardzo trudne. Największym akcjonariuszem spółki jest firma Bonum (50,2 proc. głosów) kontrolowana m.in. przez Henryka Hermanna, przewodniczącego rady nadzorczej, który po odejściu Fiszera był przez ponad trzy miesiące p.o. prezesa spółki. - Właściciele Bonum nie muszą być jednomyślni - liczy B. Fiszer. Pozostali znaczący akcjonariusze to Polometal (8,1 proc. głosów). ING TFI niedawno zmniejszyło zaangażowanie do niecałych 5 proc. głosów. WZA, które zadecyduje o podziale zysku, odbędzie się 29 czerwca.