Karty kredytowe wydaje kto może. W swojej ofercie mają je zarówno największe banki detaliczne, jak i te skupiające się na obsłudze przedsiębiorstw. Liderami na rynku są PKO BP - największy rodzimy detalista, oraz Bank Handlowy, który kontynuuje tradycje Citibanku, pierwszego banku, który w Polsce wydał karty kredytowe. Obie te instytucje wydały już po ponad 600 tys. kart. Daleko za liderami pozostaje drugi największy bank detaliczny - Pekao. Na dziś bank wydał 170 tys. kart kredytowych, dając się pod tym względem wyprzedzić dużo mniejszym bankom, jak BPH, BZ WBK czy nawet Lukas Bank. Dlaczego bank dysponujący ponad dwoma milionami kont osobistych ma tak niewiele kart kredytowych?
Kredyt zamiast karty
- Karty kredytowe nigdy nie należały do strategicznych produktów banku. Pekao też niespecjalnie zachęca swoich klientów do kart kredytowych. Bankowi zależało, by klienci korzystali raczej z kredytów w rachunku bieżącym niż z kart. Klient, który w terminie spłaca kredyt z karty (w tak zwanym okresie bezodsetkowym, który średnio trwa 50 dni - przyp. red.), nie daje bankowi żadnego przychodu. Natomiast korzystając z pożyczki typu overdraft, gdzie oprocentowanie naliczane jest od początku, klient pozwala zarabiać - uważa Marcin Materna, analityk DM Millennium. Jego zdaniem, to typowe dla Pekao, że koncentruje się na teraźniejszych zyskach kosztem strategicznego biznesu.
Charge nie wystarczy
Z faktu, że rynek kart kredytowych uciekł Pekao zdają sobie sprawę w samym banku. -Liczba kart wydanych przez nasz bank nie jest może zbyt imponująca. Warto jednak zauważyć, że Pekao jest największym w Polsce wydawcą kart z odroczoną płatnością (tzn. typu charge). Mamy ich 260 tys. Jeśli dodać do tego liczbę kart kredytowych, dałoby to liczbę grubo ponad 400 tys. kart umożliwiających klientom odroczenie płatności - mówi Paweł Pomianowski, szef Wydziału Rozwoju Biznesu Kartowego Pekao.