Wczorajsza sesja przyniosła uspokojenie na krajowym rynku walutowym. Inwestorzy ochłonęli przez weekend po emocjach związanych z piątkowym odwołaniem minister finansów Zyty Gilowskiej. Zresztą już końcówka piątkowych notowań sugerowała, że rynek nie pogrążył się w rozpaczy po roszadach w rządzie. Po części wynika to z faktu, że pogłoski o dymisji krążyły na rynku przynajmniej od kilku tygodni i poważne osłabienie złotego od początku czerwca w pewnym stopniu zdyskontowało takie ryzyko. Po za tym kurs naszej waluty jest ciągle w dużym stopniu zależny od tego, co się dzieje na rynkach światowych. Wczoraj złoty zyskał na wartości m.in. dzięki temu, że zatrzymane zostało umocnienie dolara, które jest zazwyczaj niekorzystnym sygnałem dla rynków wschodzących.

Z punktu widzenia posiadaczy złotego na optymizm może być jednak za wcześnie. W piątek mocny ruch kursu EUR/USD w dół sprowadził euro do dwumiesięcznego

minimum. Wczorajsze odbicie sugeruje być może, że umocnienie dolara względem euro nie będzie

tak szybkie jak na początku miesiąca, ale mimo to trend wzrostowy trwa.