Paweł Tanajno, współwłaściciel oraz były prezes spółki PTR - jednego z największych kontrahentów Action, oskarżył Piotra Bielińskiego i wybierającą się na giełdę firmę m.in. o ukrywanie istotnych dla akcjonariuszy informacji, które mogły mieć wpływ na wynik finansowy spółki.
Pieniądze za milczenie
Jak informuje zarząd Action, Paweł Tanajno ok. 4 tygodni temu skontaktował się z prezesem Bielińskim. W zamian za 2 mln zł oraz wycofanie zarzutów w toczących się przeciwko niemu sprawach proponował, że nie będzie wypowiadał się publicznie na temat działalności Action oraz PTR. Zostało to przez spółkę potraktowane jako próba szantażu. Firma skierowała więc w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. - Pan Tanajno chce, aby udziałowcy udzielili mu absolutorium za lata 2004-2005 oraz domaga się wycofania wszystkich zarzutów w sprawach toczących się w prokuraturze. Już po zwolnieniu w ubiegłym roku z funkcji prezesa PTR zapowiedział, że utrudni nam życie - mówi prezes Bieliński.
Zarząd Action odpiera poszczególne zarzuty Pawła Tanajno. Głównym było ukrywanie informacji przed inwestorami, m.in. dotyczących powiązań kapitałowych między obiema firmami. Piotr Bieliński przyznaje, że miał i ma 8,52 proc. udziałów w PTR, a razem z żoną to 17,04 proc. udziałów w tej spółce, co zostało opisane w prospekcie emisyjnym.
Prezes niegospodarny?