Batalia o największego producenta zamienników leków markowych, tzw. generyków, w Europie Środkowowschodniej rozpoczęła się kilka miesięcy temu. Stawka jest wysoka, bo przejęcie Plivy przez Actavisa zapewnia awans na trzecie miejsce w tej lidze, której liderami są izraelska Teva (właściciel dawnej kutnowskiej Polfy) oraz szwajcarski Novartis. Rynek ten szybko rośnie, za cztery lata jego wartość ma wynieść 100 miliardów dolarów.
Actavis najpierw (w marcu) jedną akcję Plivy wyceniał na 570 kun, a następnie podwyższył cenę do 630 kun. W amerykańskich dolarach wartość tej oferty wzrosła wówczas do 1,85 miliarda dolarów, a Hrvoje Stjic, analityk Hypo-Alpe-Adria Bank mówił "Parkietowi", że to za mało i rząd nie będzie chciał za taką cenę sprzedać swoich udziałów (18 proc.). Realny wydawał się poziom w granicach 2 miliardów dolarów.
Później do gry wkroczył amerykański producent Barr Pharmaceuticals zainteresowany dotarciem na rynki Plivy silnie zakorzenionej w Europie Wschodniej i o znaczącej pozycji w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.
Mocne przebicie
Amerykanie mocno przebili Actavisa. Zaproponowali 2,2 miliarda dolarów. Islandzki potentat nie czekał długo z odpowiedzią i w miniony czwartek podwyższył cenę do 2,3 mld USD. Barr Pharmaceuticals następnego dnia dociągnął do tego poziomu. Amerykański producent leków za kontrolę nad Plivą płaci gotówką i wycenia jej akcję na 755 kun (26,15 USD). Czwartkowa oferta Actavisa jest o 2o kun gorsza. Atutem Islandczyków jest jednak pokaźny pakiet akcji Plivy. W dwa dni skupili ponad 20 proc. udziałów. Głównie dzięki transakcjom poza rynkiem publicznym.