Do dzisiaj Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo może złożyć odwołanie od decyzji Urzędu Regulacji Energetyki. Przed dwoma tygodniami prezes tej instytucji Leszek Juchniewicz nie zgodził się na 12-procentową podwyżkę cen gazu od lipca. PGNiG zapowiedziało, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia z URE, sprawa trafi do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W ubiegłym tygodniu przedstawiciele spółki nie byli jeszcze pewni, czy odwołanie zostanie złożone, potwierdzali jednak, że trwają prace nad wnioskiem w tej sprawie.
W poniedziałek Tomasz Fill, rzecznik PGNiG, zapowiadał, że decyzja dotyczęca odwołania zostanie podjźta dzisiaj. - Jak dotąd nie wpłynęło do nas żadne pismo z PGNiG w sprawie odwołania - powiedziano nam w biurze prasowym URE. - Jednak takie wnioski mogą być składane listownie, co daje kilka dni opóźnienia - zaznaczono. Z nieoficjalnych informacji "Parkietu" wynika, że PGNiG złoży odwołanie.
Zarząd giełdowej spółki nie zgadza się z uzasadnieniem decyzji prezesa URE, które mówi, że PGNiG powinno "spowolnić maksymalizowanie zysku i w imieniu państwa chronić odbiorców przed ekonomiczną dolegliwością kolejnej podwyżki cen gazu". PGNiG argumentuje, że nie jest organizacją typu non profit i nie może zrezygnować z dążenia do generowania zysku. We wniosku o zmianę taryf firma argumentowała, że spodziewa się wzrostu cen gazu z importu i zwyżki kursu dolara. - Źądania spółki są uzasadnione, bo ceny ropy i gazu rosną - uważa Andrzej Pasławski z BDM PKO BP. Dodaje, że jeżeli PGNiG ostatecznie nie dostanie zgody na podwyżkę, to może to mieć istotny negatywny wpływ na wyniki spółki za 2006r. Analitycy prognozują, że w tym roku firma zarobi ok. 1,2 mld zł.