Sesje na giełdach amerykańskich przed Dniem Niepodległości rozpoczęły się na plusie. Inwestorzy spodziewali się, że raport ISM (Instytut Zarządzania Podażą) o cenach produkcji przyniesie dane zniechęcające Fed do podnoszenia stóp procentowych. I rzeczywiście tak się stało. W czerwcu subindeks obrazujący zmiany cen spadł. Słabnie też aktywność firm produkcyjnych. Wielu inwestorów przedłużyło sobie weekend i liczono się z mniejszą aktywnością na rynku niż zwykle. Ponadto w poniedziałek sesje skrócono o trzy godziny.
Po piątkowym skoku o 8,6 proc. dalej drożały akcje General Motors w związku z możliwym sojuszem tej korporacji z Renault i Nissanem. Prawdopodobieństwo przejęcia firmy przez BHP Billiton lub Rio Tinto sprzyjało akcjom koncernu Alcoa, największemu producentowi aluminium na świecie.
Optymizm dominował też w Azji i Europie. W Tokio akcje w poniedziałek drożały, a największy wpływ na to miały informacje o nastrojach w japońskim biznesie. Zanosi się na największy wzrost inwestycji od szesnastu lat. Szczególnie chętnie kupowano akcje banków i firm produkujących maszyny. Niektórzy analitycy, jako obiecujące spore zyski, wskazywali też sieci sprzedaży detalicznej. Zakładają, że ożywienie gospodarcze sprawi, iż inwestorzy ponownie zainteresują się fundamentami spółek. W sumie japońskie indeksy zyskały 0,4 proc.
Nieco mniejszy (0,3 proc.) dorobek miał indeks Morgan Stanleya dla giełd azjatyckich i regionu Pacyfiku. Na jego dynamice w największym stopniu zaważyły drożejące akcje spółek naftowych. Najbardziej w regionie wyróżniła się giełda w Szanghaju, której indeks zyskał 1,5 proc.
W Europie klimat inwestycyjny kształtowały informacje o fuzjach i przejęciach. Będzie to trwało jeszcze przez pewien czas. Wczoraj, jako potencjalne cele przejęć, największe emocje budziły takie spółki, jak włoski Banca Popolare Italiana i brytyjska sieć detaliczna William Morrison Supermarkets. Po południu indeks Dow Jones Stoxx 600 zyskiwał 0,2 proc.