Aż o 8 proc. podrożały w piątek akcje taniego brytyjskiego przewoźnika easyJet. Głównym powodem zwyżki kursu była ogłoszona tego dnia prognoza. W tym roku finansowym (kończy się we wrześniu) spółka zamierza zarobić o 40-50 proc. więcej niż w poprzednim. Z wcześniejszych szacunków wynikało, że zysk powinien zwiększyć się o 10-15 proc.
Andy Harrison, szef tego drugiego w Europie niskokosztowego przewoźnika, napisał w komunikacie, że firma notuje dobre wyniki w całej sieci połączeń. W czerwcu samoloty easyJet zaczęły latać z podlondyńskiego Luton do Istambułu (Turcja), Bordeaux (Francja), Rimini (Włochy) i chorwackiej Rijeki. easyJet chce też wykorzystać rosnący popyt na trasach pozaeuropejskich i 4 lipca uruchomił połączenie do marokańskiego Marrakeszu. Ostatnio flotę powiększył o trzy airbusy A319 i ma łącznie 120 maszyn.
W czerwcu liczba pasażerów wzrosła o 16 proc., do 2,99 miliona. Ryanair, główny konkurent easyJet, w ubiegłym miesiącu miał 3,67 mln klientów.
W okresie dwunastu miesięcy (do końca czerwca) easyJet przewiózł 32,1 miliona osób, a przychody w tym okresie wyniosły 1,5 miliarda funtów (2,8 mld USD).
O dobrej koniunkturze w transporcie lotniczym świadczą też wyniki Air France-KLM, największej firmy w tej branży w Europie. W czerwcu przewozy pasażerskie zwiększyły się o 7,1 proc., głównie na trasach do Azji i obu Ameryk. Akcje Air France-KLM zachowują się jednak gorzej od indeksów. Od początku roku podrożały o 2,3 proc.