Reklama

Ostrożność każe podwyższyć rezerwy

Agrofert domaga się od Orlenu coraz większych pieniędzy. Zasada ostrożności każe w tej sytuacji podnieść rezerwy - mówią analitycy

Publikacja: 10.07.2006 10:04

Dopiero trzeci wniosek Agrofertu do praskiego arbitrażu zwrócił uwagę na to, że żądania czeskiej firmy od płockiego koncernu paliwowego opiewają na znacznie większe kwoty, niż wynoszą rezerwy zawiązane przez PKN Orlen. Chodzi już o 169 mln euro.

Przypomnijmy: w sierpniu ubiegłego roku polski koncern zawiązał na tzw. czeskie zobowiązania rezerwę w wysokości 376 mln zł. Była to suma odpowiadająca wielkości kar umownych, o jakich mówiło porozumienie zawarte w 2003 roku z Agrofertem (77,26 mln euro). Orlen miał sprzedać czeskiemu holdingowi chemicznemu 5 spółek zależnych Unipetrolu, po tym jak przejmie nad tą firmą kontrolę w wyniku jej prywatyzacji (nastąpiło to w ubiegłym roku). Płocki koncern nie chciał się jednak pozbywać spółek chemicznych, odsprzedając je po cenach, które wówczas rażąco odbiegały od wartości rynkowej. Czesi uznali więc, że Orlen nie dopełnił tym samym warunków porozumienia.

Pierwsze 77,26 mln euro

Andrej Babis, właściciel Agrofertu, odczekał kilka miesięcy i w grudniu ubiegłego roku złożył do praskiego sądu arbitrażowego wniosek przeciw płockiemu koncernowi.

Pozew dotyczył kary umownej w wysokości 77,26 mln euro. Orlen miałby ją zapłacić za to, że nie spowodował, aby Unipetrol (w którym ma 63 proc. akcji) zawarł z Agrofertem umowy na sprzedaż wspomnianych spółek.

Reklama
Reklama

Drugie 77,26 mln euro

Ze złożeniem drugiego wniosku Babis czekał do kwietnia. Suma, jakiej w nim zażądał, ponownie wynosiła 77,26 mln euro. Tym razem jednak miała to być kara za to, że Orlen nie spowodował, aby Unipetrol zaoferował Agrofertowi zakup spółek zależnych.

Dodatkowe 14,38 mln euro

Łączna kwota roszczeń holdingu Andreja Babisa wobec PKN przekroczyła tym samym 154,5 mln euro. Zarząd płockiego koncernu nie rea-gował.

26 maja - w dniu, w którym Orlen świętował podpisanie umowy w sprawie zakupu Możejek - Agrofert złożył kolejny, trzeci pozew. Jego odpis dotarł do Płocka na początku lipca. Tym razem wartość roszczenia była inna, mniejsza niż poprzednio - "tylko" 14,38 mln euro. Łącznie to już jednak prawie 169 mln euro.

- Jest oczywiste, że zgodnie z zasadą ostrożności, rezerwy należy podnosić, jeśli rosną roszczenia wobec spółki - komentuje sprawę Maciej Janiak, niezależny analityk branży paliwowej. Przyznaje jednocześnie, że jeśli Orlen zdecydowałby się na taki krok, byłoby to równoznaczne z przyznaniem, że szansa wygranej Agrofertu jest spora. - Ta sprawa to oczywiście spory problem dla PKN - mówi Andrzej Pasławski, specjalista z BDM PKO BP.

Reklama
Reklama

Arbitraż Będzie czwarty pozew

Jeszcze latem do praskiego arbitrażu ma trafić czwarty pozew Agrofertu przeciw Orlenowi. Tym razem firma Andreja Babisa ma się domagać od płockiego koncernu wypłaty odszkodowania za korzyści utracone z tego powodu, że nie kupiła obiecanych jej firm z grupy Unipetrolu. Może to być kolejny powód do weryfikacji rezerw PKN.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama