Łączne roszczenia Agrofertu wobec Orlenu przekroczą 20 mld koron - powiedział prezes czeskiego holdingu Andrej Babis, którego słowa przytoczył wczoraj praski dziennik "Mloda fronta Dnes". Oznacza to, że gdyby sąd arbitrażowy w Pradze podzielił stanowisko Agrofertu, płocki koncern musiałby wypłacić Czechom ponad 2,8 mld zł. Tymczasem rezerwy, jakie Orlen utworzył rok temu na tzw. czeskie zobowiązania, to zaledwie 376 mln zł, czyli prawie osiem razy mniej!
Agrofert złożył dotychczas w praskim arbitrażu trzy pozwy przeciwko Orlenowi. Domaga się w nich wypłacenia ok. 5 mld koron kar umownych (ponad 700 mln zł). Podstawą roszczeń ma być niewypełnienie przez PKN postanowień umowy z 2003 roku. Porozumienie dotyczyło przejęcia przez Agrofert pięciu spółek chemicznych od Unipetrolu, o którego zakup starał się wtedy Orlen.
O tym, że czeski Agrofert zamierza złożyć w praskim arbitrażu kolejny, czwarty już wniosek przeciwko Orlenowi, "Parkiet" napisał wczoraj. Z naszych informacji wynikało, że kwota, jakiej tym razem zażądają Czesi, może przewyższyć sumę wszystkich dotychczasowych roszczeń. Potwierdził to, na łamach "MfD" Andrej Babis: okazuje się, że faktycznie przekroczy i to aż... trzykrotnie.
Teraz Czesi mają wysunąć roszczenia z tytułu utraconych korzyści. - PKN kupił Unipetrol za 11 mld koron, ale dziś ta firma warta jest już 40 mld koron - argumentuje Andrej Babis.
Przedstawiciele Orlenu nie chcieli wczoraj odnieść się do powyższych informacji, argumentując, że spółka nigdy nie komentuje doniesień prasowych.