Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos, przyznał wczoraj, że negocjacje w sprawie pozyskania koncesji na wydobycie ropy naftowej z szelfu Morza Bałtyckiego u wybrzeży Litwy są już na "poważnym etapie". Stwierdził jednocześnie, że sprawa ma wymiar zarówno biznesowy, jak i polityczny. Przypomnijmy, że na Litwie tworzy się właśnie nowy rząd. - Jeszcze w tym roku powinniśmy mieć dużo jaśniejszą sytuację - powiedział Olechnowicz. Dał do zrozumienia, że być może Grupa Lotos zdobędzie do tego czasu pierwsze zgody na wydobycie w tym obszarze.
Dodajmy, że gdański koncern zabiega także o koncesje na wydobycie ropy z szelfu bałtyckiego, położonego w morskiej strefie ekonomicznej Łotwy i Estonii.
W opublikowanej przed miesiącem strategii grupy na lata 2006-2013 zapisano, że jej wydobycie wzrośnie w ciągu najbliższych siedmiu lat ponadczterokrotnie. Zamiast ok. 230 tys. ton ropy, które w 2005 roku wydobył spod dna Bałtyku należący do Lotosu Petrobaltic, w 2012 roku poziom wydobycia miałby sięgnąć 1 mln ton.
Zdaniem Pawła Olechnowicza, taki wzrost będzie oznaczał konieczność postawienia na Bałtyku co najmniej dwóch nowych platform wiertniczo-wydobywczych. Koszt zakupu jednej tego typu instalacji to 200-300 mln USD.
Obecnie Petrobaltic ma trzy platformy: poszukiwawczą oraz dwie wydobywcze, w tym jedną niewielką bezzałogową. Łączne zdolności wydobywcze ropy sięgają 300 tys. ton rocznie.