Posłowie z Komisji Finansów Publicznych rozpoczęli prace nad projektem ustawy o zintegrowanym nadzorze. O mały włos obrady zostałyby przerwane. Marek Wikiński z SLD złożył wniosek o przeprowadzenie tzw. wysłuchania publicznego. Jak wyjaśnił, chodzi o to, aby w obradach komisji mogli wziąć udział wszyscy, których dotyczy problematyka nadzoru nad rynkiem finansowym. Przedstawiciel biura legislacyjnego Sejmu uznał jednak, że taki wniosek powinien wpłynąć przed rozpoczęciem szczegółowego rozpatrywania projektu. To wywołało dyskusję wśród posłów, czy dotychczasowy sposób rozpatrywania ustawy miał charakter szczegółowy, czy ogólny (opinie o ustawie zdążyli przedstawić Jerzy Pruski, wiceprezes NBP, i Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich).
W tej sytuacji poseł Wikiński złożył wniosek o przerwę w obradach komisji w celu uzyskania wykładni regulaminu Sejmu z prezydium. Wniosek przepadł jednak w głosowaniu.
Według J. Pruskiego, integracja nadzoru w wersji proponowanej przez rząd nie niesie ze sobą żadnych korzyści. - Dokonuje się scalenia instytucji. Nie ma jednak mowy o integracji metod nadzorczych - ocenił wiceprezes NBP. Zwrócił uwagę, że w Polsce nie istnieją tzw. konglomeraty finansowe, a więc zintegrowany nadzór nie jest potrzebny. Dobrą informacją dla NBP może być jednak zapowiadana przez PiS poprawka do ustawy, zakładająca włączenie KNB do zintegrowanego nadzoru dopiero w 2008 r.
K. Pietraszkiewicz alarmował, że w konsekwencji przeprowadzonego na szybko połączenia nadzorów może zmniejszyć się bezpieczeństwo polskiego systemu finansowego. Apelował o objęcie nadzorem instytucji, które mu nie podlegają, np. SKOK-ów, firm lizingowych czy windykacyjnych. Tomasz Mintoft-Czyż, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń, ubolewał z kolei nad propozycją likwidacji rzecznika ubezpieczonych.