Dosyć często uważa się, że pod tajemniczym angielskim określeniem "commodity currencies" kryją się waluty tych krajów, których dochód jest w dużej mierze uzależniony od eksportu towarów. Jest w tym sporo prawdy. Dowodzą tego badania Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Bardzo mocne zależności
Modelowanie długoterminowych ruchów kursów walutowych wyłącznie na podstawie zmian w takich fundamentach, jak wydatki rządowe, bilans na rachunku obrotów bieżących oraz różnic w poziomie stóp procentowych i wydajności nie przyniosło zadowalających rezultatów w przypadku walut państw rozwijających się, których struktura eksportu oparta jest na towarach. Idąc dalej tym tropem - można przyjąć, że wahania realnych cen towarów mogą po części tłumaczyć zmienność w kursach walut tych państw. Aby móc określić walutę mianem "commodity currencies", spełnionych musi być kilka warunków. Po pierwsze, udział eksportu samych towarów do całkowitego eksportu powinien być jak najwyższy. Po drugie, musi wystąpić długoterminowa zależność między kursem walutowym a cenami eksportowanych towarów.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy zidentyfikował 58 krajów, których gospodarki są oparte na eksporcie towarów, z czego 53 kraje zaliczono do grupy rozwijających się. Udział towarów w eksporcie ogółem wyniósł około 48 proc., chociaż w niektórych krajach przekracza nawet 80 proc. (rekordowe w tym względzie afrykańskie Burundi to 97 proc.). Warto zwrócić uwagę, że dla niektórych krajów jeden rodzaj towaru jest dominujący - tak jest w przypadku Dominikany (banany), Etiopii (kawa), Mauritiusa (cukier), Nigru (uran) czy Zambii (miedź).
Główna czwórka