Moskiewska giełda RTS będzie się starać o przejęcie udziałów w innych parkietach w krajach dawnego Związku Radzieckiego. - Obserwujemy sporą aktywność ponadgraniczną. Kazachskie spółki działają w Rosji, rosyjscy inwestorzy szukają okazji na Ukrainie - tłumaczył ostatnio przyczyny takich zamiarów szef giełdy Oleg Safonow.
Przekonywał, że aby rozwinąć rynek papierów wartościowych, potrzeba technologii, pieniędzy i specjalistów, a rosyjska giełda jest już na tyle zaawansowana, że całym tym arsenałem dysponuje. Na razie jedyną inwestycją RTS jest 25,5 proc. udziałów w giełdzie w Sankt Petersburgu. Instytucja jest jednak coraz bogatsza. W tym roku zarobiła już 12 mln USD, w porównaniu z 10 mln USD w całym ub.r. Źadnego celu przejęcia Safonow nie wymienił, mówiąc tylko o giełdach z dawnego ZSRR, bez państw bałtyckich (te są pod kontrolą szwedzkiej grupy OMX).
W Moskwie funkcjonuje jeszcze druga giełda Micex i obie nie narzekają na brak inwestorów. Ich obroty znacząco w tym roku wzrosły m.in. dzięki decyzji władz o zniesieniu limitów w handlu papierami Gazpromu.
Oleg Safonow nie wyklucza, że RTS w ciągu roku przekształci się w spółkę akcyjną. Łatwiej byłoby wówczas pozyskać kapitał na przejęcia, np. dzięki przeprowadzeniu oferty publicznej. - Teraz nie ma takiej potrzeby, ale chcemy mieć taką możliwość - tłumaczył. Właścicielami RTS jest pięć największych firm maklerskich w Rosji. 5 proc. akcji należy do menedżerów, w tym 3 proc. do samego Safonowa.
Bloomberg