Elektrim w poniedziałek znów pokazał kły. Akcje podrożały o blisko 4 proc., przy 22 mln zł obrotów. Inwestorzy wykazali iście proletariacką czujność, mimo że w żadnej z gazet nie było informacji dotyczącej Elektrimu. Spekulanci zdyskontowali depeszę PAP. Cóż to była za "ważna informacja"? Komunikat o wpisaniu do Krajowego Rejestru Sądowego "nowego starego" zarządu i rady nadzorczej Polskiej Telefonii Cyfrowej. W KRS jako posiadacz 48-proc. pakietu widnieje też znów Elektrim. Na liście dyskusyjnej "Parkietu" informacja ta wywołała setki postów. Pojawiały się też spekulacje, dlaczego media nie zajęły się należycie tą sprawą. Inwestorzy grzmieli o celowym ignorowaniu tak istotnej wiadomości oraz o kolejnych próbach rzekomego zaniżania kursu. Oczywiście, przed pewnym "odpałem". Nieistotne, że ważność tej informacji bagatelizują osoby kluczowe dla Elektrimu. Inwestorzy, zwłaszcza ci udzielający się na listach dyskusyjnych, wiedzą swoje. Jak natomiast odbierają tę informację osoby najściślej związane ze spółką, czyli właściciel i prezes? - Cieszę się, że w KRS są już poprawne wpisy, ale tego należało się spodziewać - powiedział Piotr Nurowski, prezes Elektrimu. Z kolei Zygmunt Solorz-Żak w ogóle się nie przejął wpisem do KRS. - To naturalna i administracyjna konsekwencja wyroku sądowego - stwierdził największy akcjonariusz Elektrimu. Dodał, że teraz dużo ważniejsze dla spółki będzie rozstrzygnięcie, za ile spółka sprzeda pakiet PTC niemieckiemu DT. I na taki komunikat powinni naprawdę czekać inwestorzy "cesarza spekulacji".