We wtorek na giełdach akcji przez dłuższy czas walczono w parterze, zmiany indeksów były bliskie zera. W ten sposób gracze unikali większych zysków i strat.
W Nowym Jorku półtorej godziny po otwarciu był lekki wzrost, bo echa walk na Bliskim Wschodzie zostały przytłumione przez lepsze od przewidywanych wyniki Coca-Coli i Merrill Lyncha oraz wyższe prognozy United Technologies. Pół godziny później był minus.
W Azji po poniedziałkowej przerwie świątecznej zaległości nadrabiały Tokio i Seul. Zanotowano tam największe straty. Japoński indeks NIKKEI225 stracił 2,8 proc. a seulski KOSPI 1,7 proc.
Wraz z tymi wskaźnikami straty poniosły indeksy w Australii, Nowej Zelandii, Hongkongu i Indiach. Gdzie indziej były wzrosty. W tym gronie znalazły się giełdy chińskie, bo do zakupów akcji zachęcały dane o wzroście produktu krajowego brutto, który w drugim kwartale powiększył się o 11,3 proc. Ale ostatecznie zyski okazały się symbo-
liczne. W Szanghaju indeks wzrósł zaledwie o 0,1 proc. Regionalny indeks Morgana Stanleya we wtorek stracił 1,8 proc. Akcje tracą na rzecz obligacji. Rentowność japońskich 10-letnich papierów dłużnych spadła do 1,825 proc. W przypadku niektórych firm spadek kursów akcji był bardzo bolesny. Japan Airlines straciły 7,1 proc., Toyota 2,6 proc., Sony 3,6 proc., a Komatsu 5,9 proc.