Informacja, że inflacja w czerwcu spadła do 0,8 proc. w ujźciu rocznym stanowiła pewną niespodziankź dla rynku, który oczekiwał utrzymania siź wskaęnika na poziomie z poprzedniego miesiąca lub nawet lekkiego wzrostu. Zmniejszenie dynamiki wzrostu cen związane jest przede wszystkim z sezonowym spadkiem cen żywności, wspartym dodatkowo przez obniżkź cen odzieży i obuwia. Mimo suszy, która może negatywnie odbić siź na podaży płodów rolnych, można liczyć na to, że pozytywny wpływ czynnika sezonowego utrzyma siź również w pozostałych miesiącach lata i bździe sprzyjał utrzymaniu inflacji poniżej 1 proc. w III kwartale roku. Jednak w dłuższym horyzoncie trzeba być przygotowanym na stopniowy wzrost presji cenowej.
Pierwsze czerwcowe dane makroekonomiczne wydają siź potwierdzać, że spożycie indywidualne pozostaje motorem napźdowym wzrostu. Przemawia za tym analiza publikowanych przez NBP danych o podaży pieniądza M3. Łączna wartość udzielonych kredytów wzrosła w czerwcu o 1,9 proc. w porównaniu z majem oraz o 16 proc. w skali roku. Oznacza to dalsze przyspieszenie tempa wzrostu kredytów po tym, jak ich dynamika osiągnźła dwucyfrowy poziom w maju 2005 roku i od tamtej pory w kolejnych miesiącach (z nielicznymi wyjątkami) utrzymywała siź powyżej 10 proc. Wartość kredytów dla gospodarstw domowych wzrosła w czerwcu o 3,3 proc. w porównaniu z majem, a w ujźciu rocznym zwyżka doszła do 28,8 proc. (najwyższy poziom od paędziernika 2004 r.). Świadczy to o bardzo silnym i wciąż rosnącym popycie konsumpcyjnym ze strony gospodarstw domowych. Oprócz pozytywnego wpływu na wzrost gospodarczy, sytuacja ta rodzi coraz poważniejsze zagrożenie inflacyjne. Rosnący popyt może ostatecznie doprowadzić do zakłócenia równowagi na rynku dóbr, a ewentualne niedostatki podaży zostaną wyrównane przez szybszy wzrost cen.
Z kolei kredyty dla przedsiźbiorstw wzrosły o 0,6 proc. w ujźciu miesiąc do miesiąca i o 5,1 proc. rok do roku (w tym przypadku roczna dynamika jest najwyższa od maja 2003 r.). Dynamika kredytów dla przedsiźbiorstw rośnie niemal nieprzerwanie od maja ubiegłego roku, co wydaje siź świadczyć o zwiźkszaniu wydatków na inwestycje. W dłuższym okresie może siź okazać, że uzyskany dziźki inwestycjom wzrost potencjału produkcyjnego nie bździe w stanie sprostać rosnącemu w szybkim tempie popytowi, co budzi obawy o wzrost cen.
O dobrej kondycji gospodarki świadczą także najnowsze dane z rynku pracy. Przeciźtne zatrudnienie w sektorze przedsiźbiorstw wzrosło w czerwcu o 3,1 proc. w ujźciu rok do roku (dynamika zbliżona do tej z maja i jednocześnie najwyższa od grudnia 2004 roku, kiedy to zatrudnienie w sektorze przedsiźbiorstw zaczźło stopniowo rosnąć po kilku latach nieprzerwanego spadku), zaś przeciźtne wynagrodzenie zwiźkszyło siź o 4,5 proc. (wobec 5,2 proc. w ujźciu rok do roku w poprzednim miesiącu). Poprawa sytuacji na rynku pracy może jednak sprzyjać wzrostowi presji cenowej, jako że wzrost dochodów gospodarstw domowych, którymi rozporządzają, bździe siź przekładał na dalsze pobudzenie konsumpcji.Podsumowując, nie ulega wątpliwości, że okresowi dynamicznego wzrostu gospodarczego towarzyszyć bździe podwyższone ryzyko nasilenia presji cenowej. Jak na razie przebiega on bezinflacyjnie. Jednak wobec znaczącej roli spożycia indywidualnego raczej trudno liczyć na utrzymanie siź takiej sytuacji w dłuższym okresie. Możliwe, że już jesienią przyspieszenie tempa inflacji bździe odczuwalne. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że wzrost presji cenowej nie bździe oznaczał gwałtownego, skokowego wzrostu cen. W szczególności, przesadzone wydają siź obawy rynku o możliwość zaostrzenia polityki pieniźżnej przez RPP w najbliższym czasie (zostały one rozbudzone przez zaskakująco wysoką dynamikź majowej produkcji przemysłowej i znalazły odzwierciedlenie na rynku pieniźżnym oraz w cenach obligacji skarbowych). O ile trzeba być przygotowanym na stopniowe nasilenie presji inflacyjnej, o tyle nie należy raczej oczekiwać, aby przed końcem roku inflacja w wyraęny sposób przekroczyła dolną granicź widełek przedziału wyznaczonego przez NBP. Prawdopodobieństwo podwyżek zwiźkszy siź zapewne nie wcześniej niż około połowy przyszłego roku, gdyż dopiero wówczas tempo inflacji może siź zbliżyć do wynoszącego 2,5 proc. środka celu banku centralnego.