Reklama

W poszukiwaniu kierunku

WIG20 odrabia straty dwa razy szybciej niż inne rynki wschodzące. To może być jednak chwilowa przewaga

Publikacja: 29.07.2006 08:08

Ostatnie cztery miesiące to okres bezprecedensowych wahań notowań akcji. Najpierw w kwietniu WIG20 - napędzany kapitałem napływającym szerokim strumieniem do funduszy inwestycyjnych - poszybował w górę o 11,5 proc. W połowie maja doszło do tąpnięcia w ślad za przegrzanymi rynkami wschodzącymi. Majowy spadek WIG20 sięgnął prawie 12 proc. Czerwiec przyniósł nagły zwrot nastrojów. Upływający miesiąc mija także pod znakiem zakupów akcji. Tak niespodziewanych i silnych ruchów na przemian w dół i w górę nie notowano od czasu rozpoczęcia hossy w 2003 r. Jednocześnie mimo tych niespotykanych fluktuacji WIG20 oscyluje już od ponad pół roku wokół 2900 pkt. Na pierwszy rzut oka fakt ten może być dość zaskakujący, biorąc pod uwagę, że w tym roku polska gospodarka rozwija się w tempie porównywalnym z tym sprzed dwóch lat, czyli z okresu tzw. boomu przedakcesyjnego.

Dużo emocji, małe zmiany

Notowania giełdowe nie tyle reagują na to, co się już wydarzyło w gospodarce, ile wyrażają oczekiwania rynku na to, co się stanie w nadchodzących miesiącach. Jeśli pójdziemy tym tropem, to kwietniowy szturm na akcje poprzedzał bardzo wysokie tempo wzrostu produkcji przemysłowej w maju (ponad 19 proc.). Z kolei majowa wyprzedaż mogła oznaczać, że inwestorzy obawiają się, że szczyt koniunktury w gospodarce został już osiągnięty i tak dobrych wyników nie da się powtórzyć. Rozpoczęta w czerwcu fala wzrostowa na parkiecie wprowadziła jednak sporo zamieszania do takiej interpretacji wydarzeń, chociaż niekoniecznie ją przekreśliła. Z jednej strony silne odreagowanie na rynku akcji oznacza zapewne, że nawet jeśli dojdzie do osłabienia koniunktury gospodarczej, to nie ma na razie mowy o jej zdecydowanym załamaniu. Oddalony został scenariusz z roku 2000, kiedy to długotrwały spadek WIG20 zapowiadał nadejście recesji. Zachowanie rynku może świadczyć o czymś innym. Skoro od miesięcy na rynku akcji nie może wyklarować się wyraźna tendencja, to prawdopodobnie z podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia w gospodarce. Możliwe, że także roczne tempo produkcji przemysłowej będzie z miesiąca na miesiąc podlegało silnym wahaniom.

Powolne formowanie szczytu?

Mówiąc inaczej, zachowanie rynku akcji sugeruje, że tym razem ukształtowanie szczytu w gospodarczym cyklu koniunkturalnym nie dokona się z miesiąca na miesiąc (tak jak to było w 2000 r. czy na początku II kw. 2004 r.), lecz raczej obejmie przynajmniej kilka, a może nawet kilkanaście miesięcy. Już raz tego rodzaju sytuacja się zdarzyła - prawie dziesięć lat temu. Praktycznie przez cały 1997 r. i przez pierwszą połowę 1998 r. WIG20 podlegał niezwykle silnym wahaniom, ale na dłuższą metę jego wartość praktycznie się nie zmieniała. Powodem mógł być właśnie fakt, że mimo iż dynamika produkcji przemysłowej osiągnęła szczyt już w połowie 1997 r., to przez kolejne miesiące podlegała wahaniom i dopiero w połowie 1998 r. zaczął się wyraźny spadek aktywności gospodarczej.

Reklama
Reklama

Hossa trwająca od 2003 r. przyzwyczaiła inwestorów do tego, że WIG20 systematycznie idzie w górę, a spadki są przejściowe. Majowe załamanie sprawiło, że na rynku zapachniało niewidzianą od dawna bessą. Może tymczasem kolejne miesiące nie przyniosą ani trwałej przeceny, ani kontynuacji hossy. Może uda się poprawić tegoroczne maksima, ale później do głosu powrócą sprzedający.

Bez rozstrzygnięćZ punktu widzenia analizy technicznej sytuacja jest niejednoznaczna. Wszystko zależy od tego, z jakiej perspektywy popatrzymy na wykres WIG20. W perspektywie trzech lat niezmiennie utrzymuje się hossa - majowe załamanie było zbyt słabe w porównaniu z wcześniejszymi zwyżkami. Czerwcowe odbicie wypadło niemal na poziomie 38-procentowego zniesienia całej hossy, można więc przyjąć, że majowa przecena była co najwyżej silną korektą. Jeśli z kolei popatrzymy na wykres z perspektywy roku, to obecnie WIG20 podejmuje próbę powrotu do przebitej w maju długoterminowej linii trendu wzrostowego. Obecnie przebiega ona na wysokości ok. 3260 pkt. Niewiele wyżej znajduje się kluczowy opór - tegoroczny szczyt (3348 pkt). Jego pokonanie w najbliższej przyszłości wydaje się mało prawdopodobne z dwóch powodów. Pierwszy to silne wykupienie sygnalizowane np. przez oscylator stochastyczny. Po drugie, prędzej czy później notowaniom polskich akcji może zaszkodzić fakt, że WIG20 zachowuje się w ostatnich tygodniach znacznie lepiej niż indeks MSCI dla rynków wschodzących, który zyskał dwa razy mniej niż nasz indeks. Zważywszy na wcześniejszą ścisłą zależność między oboma wskaźnikami, przewaga WIG20 wydaje się nie do utrzymania na dłuższą metę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama