Ostatnie cztery miesiące to okres bezprecedensowych wahań notowań akcji. Najpierw w kwietniu WIG20 - napędzany kapitałem napływającym szerokim strumieniem do funduszy inwestycyjnych - poszybował w górę o 11,5 proc. W połowie maja doszło do tąpnięcia w ślad za przegrzanymi rynkami wschodzącymi. Majowy spadek WIG20 sięgnął prawie 12 proc. Czerwiec przyniósł nagły zwrot nastrojów. Upływający miesiąc mija także pod znakiem zakupów akcji. Tak niespodziewanych i silnych ruchów na przemian w dół i w górę nie notowano od czasu rozpoczęcia hossy w 2003 r. Jednocześnie mimo tych niespotykanych fluktuacji WIG20 oscyluje już od ponad pół roku wokół 2900 pkt. Na pierwszy rzut oka fakt ten może być dość zaskakujący, biorąc pod uwagę, że w tym roku polska gospodarka rozwija się w tempie porównywalnym z tym sprzed dwóch lat, czyli z okresu tzw. boomu przedakcesyjnego.
Dużo emocji, małe zmiany
Notowania giełdowe nie tyle reagują na to, co się już wydarzyło w gospodarce, ile wyrażają oczekiwania rynku na to, co się stanie w nadchodzących miesiącach. Jeśli pójdziemy tym tropem, to kwietniowy szturm na akcje poprzedzał bardzo wysokie tempo wzrostu produkcji przemysłowej w maju (ponad 19 proc.). Z kolei majowa wyprzedaż mogła oznaczać, że inwestorzy obawiają się, że szczyt koniunktury w gospodarce został już osiągnięty i tak dobrych wyników nie da się powtórzyć. Rozpoczęta w czerwcu fala wzrostowa na parkiecie wprowadziła jednak sporo zamieszania do takiej interpretacji wydarzeń, chociaż niekoniecznie ją przekreśliła. Z jednej strony silne odreagowanie na rynku akcji oznacza zapewne, że nawet jeśli dojdzie do osłabienia koniunktury gospodarczej, to nie ma na razie mowy o jej zdecydowanym załamaniu. Oddalony został scenariusz z roku 2000, kiedy to długotrwały spadek WIG20 zapowiadał nadejście recesji. Zachowanie rynku może świadczyć o czymś innym. Skoro od miesięcy na rynku akcji nie może wyklarować się wyraźna tendencja, to prawdopodobnie z podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia w gospodarce. Możliwe, że także roczne tempo produkcji przemysłowej będzie z miesiąca na miesiąc podlegało silnym wahaniom.
Powolne formowanie szczytu?
Mówiąc inaczej, zachowanie rynku akcji sugeruje, że tym razem ukształtowanie szczytu w gospodarczym cyklu koniunkturalnym nie dokona się z miesiąca na miesiąc (tak jak to było w 2000 r. czy na początku II kw. 2004 r.), lecz raczej obejmie przynajmniej kilka, a może nawet kilkanaście miesięcy. Już raz tego rodzaju sytuacja się zdarzyła - prawie dziesięć lat temu. Praktycznie przez cały 1997 r. i przez pierwszą połowę 1998 r. WIG20 podlegał niezwykle silnym wahaniom, ale na dłuższą metę jego wartość praktycznie się nie zmieniała. Powodem mógł być właśnie fakt, że mimo iż dynamika produkcji przemysłowej osiągnęła szczyt już w połowie 1997 r., to przez kolejne miesiące podlegała wahaniom i dopiero w połowie 1998 r. zaczął się wyraźny spadek aktywności gospodarczej.