W ostatnim tygodniu aluminium trochę podrożało, ale wciąż kosztuje dużo mniej niż w czasie majowej górki. Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę z dostawą za trzy miesiące najwięcej trzeba było zapłacić w poniedziałek. Wówczas kosztowała 2570 USD. Wczoraj cena spadła do 2550 USD i było to dokładnie 20 USD więcej od notowań z poprzedniego wtorku.
Przypomnijmy, że w maju ceny doszły do 3200 USD za tonę, czyli do powrotu do tamtego poziomu brakuje ok. 25 proc. Wygląda na to, że metal przestał cieszyć się zainteresowaniem spekulantów, ponieważ np. miedź zdrożała w ostatnich dniach o ponad 10 proc. (czyli zmiany cen są znacznie bardziej gwałtowne) i do majowego szczytu brakowało już nawet mniej niż 8 proc. Choć jest też czynnik fundamentalny - na rynku miedzi grozi ograniczenie podaży m.in. ze względu na strajki w chilijskich kopalniach.
Jest to też jeden z głównych powodów, dla których analitycy banku UBS przewidują szybszy wzrost cen miedzi niż aluminium. Najnowsze prognozy dla ostatniego z metali mówią o cenie 1,15 USD za funt w tym roku, podczas gdy wcześniejsza przewidywała wzrost do 1,23 USD za funt (w przeliczeniu to odpowiednio ok. 2530 USD i 2710 USD za tonę). Większość analityków oczekuje, że metale kolorowe będą drożeć, bo będzie na nie coraz większe zapotrzebowanie ze strony szybko rozwijających się gospodarek Chin i Indii. Z jednego z przeprowadzonych ostatnio sondaży wynika, że większość firm zużywających aluminium spodziewa się wzrostu cen podczas wakacji, natomiast tylko co ósmy pytany przewiduje spadek notowań.