Z powodu gorszych, niż oczekiwano, danych o inflacji w USA i słabszych wyników telekomunikacyjnej spółki Verizon we wtorek indeks Nasdaq Composite szybko zanotował straty przekraczające 1 proc. Ci inwestorzy, którzy mieli nadzieję na przerwę w cyklu podnoszenia stóp procentowych, zaczęli wątpić i bać się kolejnego ruchu w górę już w przyszłym tygodniu. W Azji i Europie (do otwarcia sesji w Nowym Jorku) było wczoraj tak jak za oceanem dzień wcześniej. Blisko zera i pod kreską. Jeśli spółki miały dobre podstawowe wskaźniki finansowe, szukano gorszych szczegółów, by znaleźć uzasadnienie dla sprzedaży akcji.
W Azji zła atmosfera panowała wokół banków. Mitsubishi UFJ Financial Group, numer jeden na świecie pod względem aktywów, poinformował inwestorów o spadku zysku, a południowokoreański Kookmin, największy w tym kraju, rozczarował graczy giełdowych poziomem marży odsetkowej.
Traciły jednak nie tylko banki. Eksporterom zaszkodziła wypowiedź przedstawicielki Fed zinterpretowana jako zwiastun kolejnej podwyżki stóp w USA. Z tego powodu traciły Toyota, Canon i Sony. Wśród spółek rosnących były Pioneer i Nippon Steel. W Europie inwestorzy też starali się wyłuskiwać dobre akcje. Należały do nich walory holenderskiej firmy telekomunikacyjnej KPN, irlandzkiego banku Allied Irish Banks, inwestora strategicznego polskiego BZ WBK oraz Mana, niemieckiego producenta samochodów ciężarowych. Firmy te miały dobre wyniki finansowe. W koszyku rozczarowań znalazł się Deutsche Bank (słabszy, niż oczekiwano, wynik z transakcji na rynku akcji), sprzedawano też walory francuskiej spółki energetycznej Suez. Mimo poprawy rezultatów tracił niemiecki detalista Metro, bo pojawiły się pogłoski, że na sprzedaż zostanie wystawiony duży pakiet udziałów. Później obok wyników firm rangi nabrała amerykańska inflacja i straty indeksów zaczęły się powiększać w ślad za wskaźnikami giełd nowojorskich. Liderami spadków były Sztokholm, Frankfurt i Paryż.