Naprawa uszkodzonego w zeszłym tygodniu rurociągu transportującego ropę dla Możejek może potrwać nawet rok - poinformowały rosyjskie władze.
Według dziennika gospodarczego "Kommiersant", który powołał się na informacje z zależnej od Transnieftu spółki Drużba (odpowiadającej za eksploatację rurociągu "Przyjaźń"), koszt wymiany cieknących rur może wynieść 2,8 mld rubli, czyli nieco ponad 100 milionów dolarów. Gazeta napisała też, że ministerstwo zasobów naturalnych zaleciło wymianę rur na odcinku 70 kilometrów, gdzie stwierdzono aż 487 różnych uszkodzeń. Ten sam resort postanowił o połowę ograniczyć transport surowca uszkodzonym rurociągiem.
- Transnieft będzie musiał całkowicie zamknąć jedną nitkę ropociągu i położyć nową rurę. Następnie druga równoległa nitka również zostanie zamknięta - wyjaśniał wczoraj w wywiadzie dla radia Echo Moskwy Oleg Mitwoł, przewodniczący Urzędu Kontroli Eksploatacji Zasobów Naturalnych.
Transnieft podał w komunikacie, że eksport ropy z Rosji nie jest zagrożony, ponieważ surowiec przeznaczony dla Litwy zostanie przekierowany na południe, m.in. do terminalu eksportowego w ukraińskiej Odessie. Zdaniem ekspertów, rosyjski eksport ropy może jednak spaść, a nawet jeśli tak się nie stanie, to nadwyżki kierowane na południe spowodują spadek cen dla odbiorców z tego właśnie kierunku.
To będzie oznaczać poważne straty dla rosyjskich producentów ropy. Dwaj najwięksi, czyli Łukoil i Rosnieft, którzy korzystają z uszkodzonej części rurociągu, mogą je liczyć nawet na 290 milionów dolarów miesięcznie - pisze "Kommiersant".