Zastrzeżenia BOT-u nie skłaniają nas do zmiany głównych założeń Programu dla elektroenergetyki - stwierdza wiceminister skarbu Michał Krupiński. - Roczne przychody Polskiej Grupy Energetycznej powinny wynosić od 2010 r. około 20 mld złotych. Umożliwi to inwestycje na poziomie 3-4 mld zł rocznie - stwierdza. Nie przekonują go uwagi przedstawione przez BOT GiE, największego polskiego wytwórcę energii, w liście do resortu skarbu, o którym pisaliśmy w "Parkiecie". Zarząd firmy alarmuje w nim, że PGE od początku swojego istnienia znajdzie się w sytuacji gorszej od konkurentów. Między innymi dlatego, że będzie musiała lokować 45 proc. swojej produkcji na rynku nieobjętym działalnością Grupy i nie dostanie rekompensat za rozwiązanie kontraktów długoterminowych zawartych z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi.
Konsolidacja zwiększy cenę
Wiceszef resortu gospodarki, Tomasz Wilczak, przyznaje, że wartość firm mających wejść w skład PGE może początkowo spaść. - Z drugiej strony, wzrośnie wartość całej grupy z tytułu włączenia do niej dystrybucji. Efekt synergii będzie większy od ewentualnych strat wywołanych konsolidacją - wyjaśnia.
Z analiz rządu wynika, że wartość firm energetycznych po konsolidacji może wzrosnąć nawet o 30 proc. Dzięki temu branża będzie mogła poradzić sobie z potrzebami inwestycyjnymi, które mogą wynosić od 5 do 7 mld złotych rocznie. Zdaniem Wilczaka, Program dla elektroenergetyki może przyczynić się do obniżenia kosztów wytwarzania, przesyłania i dystrybucji prądu. Przyznaje on jednak, że w ciągu najbliższych pięciu lat mogą wzrosnąć o co najmniej 15-20 proc.
Rząd spuszcza z tonu