Reklama

Możejki bez ropy i szansy na odszkodowanie

Litwini nie mają długoterminowego kontraktu na dostawę ropy, więc nie liczą na odszkodowanie

Publikacja: 04.08.2006 06:57

Już od blisko roku nie mamy kontraktów długoterminowych na dostawy i zaopatrywaliśmy się w ropę dzięki zamówieniom bieżącym. Dlatego nie możemy liczyć na żadne odszkodowania ze strony naszego dostawcy ani Transnieftu - przyznał w rozmowie z "Parkietem" Giedrius Karsokas, rzecznik Mazeikiu Nafta. Oznacza to, że Rosjanie mogli wstrzymać dostawy ropy do litewskiej rafinerii już dawno.

Pewność, której nie ma

O możliwości zmniejszenia przesyłu ropy rosyjski Łukoil mówił już w czerwcu. Wiceprezes koncernu Leonid Fiedun powiedział wtedy, że zaopatrywanie Możejek nie jest interesujące dla Łukoila. Zaznaczył, że "większość rosyjskich koncernów podobnie ocenia sytuację". W odpowiedzi przyszły inwestor litewskiej firmy PKN Orlen zapewniał, że grafik tłoczeń do Możejek na III kwartał jest zapełniony, a rafineria ma ponadto podpisane kontrakty na dostawy surowca na dłużej niż do połowy przyszłego roku. Według wcześniejszych informacji rosyjskich mediów, w III kw. Możejki miały odebrać 180 tys. ton ropy od koncernu Łukoil, 620 tys. ton od TNK-BP, a 1 mln ton z Ros-nieftu. Te plany nie będą już raczej zrealizowane. Rosjanie wstrzymali dostawy, tłumacząc się awarią rurociągu "Przyjaźń", i zapowiedzieli, że jego naprawa może potrwać nawet rok. We wcześniejsze wznowienie dostaw nie wierzą też sami Litwini. Dyrektor generalny Możejek Nelson English zadeklarował po raz kolejny, że nawet bez przesyłu z Rosji firma sobie poradzi. - Staramy się zapewnić tyle dostaw drogą morską i innymi, żeby rafineria mogła działać przy pełnych mocach produkcyjnych - mówi G. Karsokas.

Notowania spadają

Wiarę w Możejki wydają się tracić też litewscy inwestorzy. Kurs akcji spółki spada. W czwartek na koniec sesji w Wilnie wyniósł 7,38 litów, (zniżka o 6,3 proc). W trakcie sesji spadek był głębszy i przekraczał 10 proc. W ciągu trzech dni rynkowa wycena Możejek obniżyła się o 830 mln litów (ok. 300 mln USD).

Reklama
Reklama

Obecnie firma jest warta 5,2 mld litów, czyli 1,94 mld USD. To znacznie mniej, niż Orlen ma zapłacić za 84,36 proc. akcji litewskiej spółki. Polski koncern wyda w sumie ponad 2,34 mld USD. - W zaproponowanej przez nas kwocie za akcje Mazeikiu Nafta uwzględniliśmy ryzyko związane ze zmianą kierunku dostaw - zapewnia Paweł Poręba z biura prasowego Orlenu.

Komentarz

Choć wszyscy, włączając w to Orlen, rząd w Wilnie i kierownictwo Możejek, starają się unikać takiego postawienia prawy - widać otwarcie, że problemy z dostawami ropy do litewskiej rafinerii to kolejne starcie

w wojnie o wpływy w regionie. Władze Litwy odrzuciły ofertę kontrolowanego przez rząd Rosji Łukoila i wybrały polski Orlen na inwestora kluczowej dla kraju firmy. Moskwa postanowiła uprzykrzyć życie niesfornym sąsiadom i wykorzystała niewielki wyciek ropy do wstrzymania dostaw ropy na Litwę. Na uwagę zasługuje fakt, że białoruska rafineria, która dostaje ropę tą samą nitką rurociągu "Przyjaźń", nie zanotowała żadnych przerw w zaopatrzeniu. Cuda?

Z drugiej strony, jak to możliwe, żeby rafineria wielkości Możejek nie zagwarantowała sobie zaopatrzenia w surowiec w długoterminowych umowach? Nie mogła? I czy Orlen uwzględnił to w jej wycenach?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama