Urząd Komunikacji Elektronicznej ukarał trzech operatorów komórkowych i Telekomunikację Polską karami w wysokości od 100 do 300 tys. zł za pobieranie zbyt wysokich opłat za usługę zatrzymania numeru telefonu przy zmianie sieci. - Wysokość nałożonych kar jest symboliczna. Ma być sygnałem dla ukaranych spółek, że opłata musi być niższa. Maksymalnie powinna wynosić 50 zł brutto - mówi Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE. Skąd taka kwota? Regulator wykorzystał badania zamówione w TNS OBOP. Zgodnie z nimi, ponad połowa klientów chce nic nie płacić lub płacić właśnie do 50 zł.
Możliwości dla nowych graczy
Dlaczego regulator tak dużą wagę przykłada do usługi przenoszenia numerów? W najbliższym czasie na polskim rynku wystartują czwarty operator komórkowy (P4) oraz operatorzy wirtualni. - Usługa przeniesienia numeru może być dla nich sposobem na pozyskanie w krótkim czasie dużej liczby klientów. Zbyt wysoka cena zahamowałaby ten proces - tłumaczy rzecznik urzędu. A potencjalne zainteresowanie abonentów jest spore. Chce z niej skorzystać i tym samym zmienić operatora 18 proc. klientów indywidualnych i aż 40 proc. biznesowych (w innych państwach jest to 3-5 proc.).
Zgodnie z prawem, cena usługi nie może zniechęcić klientów do korzystania z niej. Tymczasem opłaty, jakie ustalili operatorzy - w ocenie urzędu - tak właśnie robiły. Świadczy o tym nikłe wykorzystanie tej możliwości, wprowadzonej na początku tego roku. Do tej pory PTK Centertel i PTC przeniosły i otrzymały łącznie po ok. 4 tys., Polkomtel - 5,4 tys., a TP - 3 tys. numerów.
Według J. Strzałkowskiego, różna wysokość kar odzwierciedla stopień naruszenia prawa. Polkomtel, na którego urząd nałożył najwyższą karę (300 tys. zł), zgodnie z cennikiem pobiera opłatę w wysokości 120 zł, obniżoną w promocji do 50 zł.