Od lat, na przełomie lipca i sierpnia, nad mazurskim jeziorem Czos, odbywa się festiwal muzyki country. W tym roku już po raz dwudziesty piąty do Mrągowa ściągnęli fani westernu ze wszystkich stron Polski: ze Śląska, z Kaszub, Podlasia, Podkarpacia i Mazowsza, z wielkich miast, miasteczek i wsi. Na wakacjach - kowboje; na co dzień - ludzie różnych stanów i zawodów: od stolarzy, poprzez policjantów, kierowców i konwojentów, aż do pucybuta, śniącego amerykański sen o zostaniu milionerem.
Badaczowi koniunktury takie miejsce, a zwłaszcza różnorodność zgromadzonych w nim osób, daje idealną wprost okazję do sprawdzenia, na ile wyniki analiz aktualnego stanu gospodarki zgodne są z odczuciami społecznymi. Oczywiście, rozmowy przy muzyce nie są w stanie zastąpić lub podważyć profesjonalnych badań sondażowych. Chodzi tu raczej o możliwość przekonania się, czy obserwowany w skali makro- ekonomicznej boom gospodarczy stał się już odczuwalny w zmianie nastrojów i postrzegania rzeczywistości przez zwykłych "szarych" obywateli.
Przynajmniej od połowy lat 90. - niestety tylko tak krótkim materiałem porównawczym dysponuję - w mrągowskich rozmowach dotyczących życia zawodowego dominowały opinie pesymistyczne. Obok strachu o utrzymanie własnego miejsca pracy, niezwykle często pojawiały się niepokojące opowieści dotyczące stosunków panujących zwłaszcza w małych i średnich przedsiębiorstwach. Praca na czarno, nieterminowe wypłacanie wynagrodzeń, niepłacenie za nadgodziny, brak podwyżek i ogólne złe traktowanie pracowników - taki obraz rozsianych po całej Polsce firm mógł odmalowywać się w oczach słuchającego.
Obraz ten był z dużym prawdopodobieństwem nieco przejaskrawiony. Nie żyjemy przecież na Dzikim Zachodzie, a ponadto jesteśmy narodem z natury lubiącym narzekać. W tym roku nastąpiła jednak pewna, może jeszcze mało zauważalna, ale bardzo istotna zmiana. Obok tradycyjnych utyskiwań można było wyczuć nutkę optymizmu. Poprawa sytuacji na rynku pracy i pojawiający się w niektórych regionach brak fachowców sprawiają, że wzrosła siła przetargowa pracowników w relacji do pracodawców. Obawy o zwolnienie jakby zmalały, a dochody wzrosły. Efekty wzrostu gospodarczego wreszcie zaczęły być dostrzegalne. Niestety, wszystko ma swój koszt. Wielu stałych bywalców na festiwal w tym roku nie dotarło. Korzystna sytuacja na rynku pracy, to w pewnej mierze efekt m.in. ich wyjazdu do pracy za granicę.
A wracając do pucybuta... On akurat do Mrągowa przyjechał służbowo. W końcu dla kowboja, nawet tego znad Wisły, nie ma chyba ważniejszej rzeczy niż wybłyszczone buty kowbojki (no, może poza porządnym kapeluszem!). Czy jego marzenia o milionach zrealizują się w Polsce? Odpowiedź na to pytanie wymagałaby przeprowadzenia badania porównawczego za 20-30 lat. Wprawdzie, na loterii wygrać może każdy, ale wydaje się, że czasy cudów gospodarczych z pierwszych lat transformacji już nie powrócą. Poprawiają się wskaźniki statystyczne i nastroje ludności, jednak niezbędne reformy wciąż pozostają niedokończone. Czy postępują chociaż we właściwym kierunku? Tym razem pytanie pozostawię bez odpowiedzi.