Wczorajsza sesja była podzielona na dwie części. Pierwsza rozgrywała się do 14.30 i w uproszczeniu można nazwać ją reakcją na wtorkową publikację niższych od prognoz danych PPI w USA. Jednak mimo silnych wzrostów zarówno za oceanem, jak i na rynkach regionu wciąż nie przebudziło to większego kapitału na GPW, na co kontrakty liczyły jeszcze z rana po wysokim otwarciu. Wszyscy bali się kolejnej publikacji, bo amerykańskie CPI jest przez Fed traktowane jako znacznie bardziej wiarygodny miernik inflacji. Stąd wystarczyło jedynie niewielkie odchylenie od prognoz core CPI, by reakcja rynków była analogiczna do wtorkowej.
GPW wobec ostatniego wyprzedania rynku nie miała innego wyjścia, jak tylko poddać się tej optymistycznej atmosferze. W krótkim terminie wzrost wydaje się zasadny. Tyle tylko, że proszę nie zapominać, skąd wziął się obecny spadek presji inflacyjnej. Zgodnie ze scenariuszem Fed, kreuje go zwalniająca gospodarka, co zresztą potwierdzają kolejne dane makro. Wraz z publikacją PPI dostaliśmy rozczarowujący indeks NY Empire State Index (10,3 wobec prognozy 14,8), a wczoraj obok CPI opublikowana została produkcja przemysłowa na poziomie +0,4 proc (oczekiwana +0,6 proc.). Wcześniej dostaliśmy fatalne dane z rynku nieruchomości, m.in. liczbę wydanych pozwoleń na budowę domów (Building Permits), która spadła 6,5 proc. Jest to szósty z rzędu spadek i jednocześnie największy od września 1999 roku. Liczba pozwoleń jest na poziomie najniższym od sierpnia 2002 r., a jest to wskaźnik pokazujący nie tylko to, co się obecnie dzieje na rynku nieruchomości, ale też co się będzie na nim działo.
Z kolei opublikowany we wtorek przez The National Association of Home Builders indeks zaufania amerykańskich firm budowlanych spadł w sierpniu do poziomu
najniższego od 15 lat. Wartość
indeksu wynosi 32 pkt, a poziom 50 pkt oznacza równowagę między ocenami negatywnymi i pozytywnymi. Ostatni szczyt indeks zanotował na poziomie 72 pkt i było to czerwcu zeszłego roku. Tak szybkie pogorszenie nastrojów nie było nigdy notowane w 21-letniej historii tego indeksu. Podsumowując - z takich impulsów do wzrostu trzeba korzystać, ale ze świadomością, że interpretacja tych publikacji w dłuższym terminie nie jest już tak