To jest chore - określa zaistniałą sytuację Zygmunt Solorz-Żak, kontrolujący pośrednio blisko 35 proc. Elektrimu. Dodaje: - Prawomocne wyroki trzeba wykonywać, a nie podważać.
O co chodzi? W minioną środę Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał decyzję o wstrzymaniu skuteczności swojego postanowienia z marca. Mówiło ono o tym, że właścicielem 48 proc. Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC), operatora sieci komórkowej Era, jest Elektrim. Było to potwierdzenie postanowienia wiedeńskich arbitrów z grudnia 2004 r. Dlaczego sąd zawiesił obowiązywanie wcześniejszej decyzji?
Na wyspach wiedzą lepiej
Elektrim Telekomunikacja, w którym 51 proc. ma francuskie Vivendi, a 49 proc. Elektrim, złożył w Sądzie Najwyższym wniosek o kasację marcowego postanowienia Sądu Apelacyjnego. Jednocześnie chciał, by ten warszawski sąd, który wydał sporny wyrok, wstrzymał jego obowiązywanie do decyzji SN. Tak też się stało. ET motywował wniosek decyzją londyńskich arbitrów z początku sierpnia, którzy zakazali Elektrimowi samodzielnego decydowania m.in. o sprzedaży udziałów w PTC czy pobieraniu dywidendy od tej firmy. Do tych czynności potrzebowałby zgody ET. Elektrim nie może również uniemożliwiać wpisania ET do księgi udziałowców PTC.
W październiku mamy poznać postanowienie wiedeńskiego sądu cywilnego, który rozpatruje apelację m.in. Elektrimu. Polska spółka odwołała się od wyroku tego sądu z lutego, w którym uchylił on postanowienie wiedeńskich arbitrów o tym, że 48 proc. Ery należy do Elektrimu, a nie do ET.