To już druga sesja tego tygodnia, która swoim przebiegiem potwierdza wcześniejsze przypuszczenia, że cały tydzień będzie raczej spokojny. Niska rozpiętość wahań oraz śmieszna wręcz wartość obrotu nie pozostawiają wątpliwości. Na przełom musimy jeszcze poczekać. Jedynym pocieszeniem, jeśli można w ogóle tak mówić, jest inne przypuszczenie - konsolidacja trwa już na tyle długo, że pora wybicia jest coraz bliżej. Oczywiście, sam moment nie jest do przewidzenia. Za to można przypuszczać, że skala ruchu
będzie przynajmniej podobna do spadku z początku sierpnia, choć, oczywiście, kierunek
pozostaje niewiadomą. Ja pewną przewagę daję niedźwiedziom, ale nie jest ona przytłaczająca.
Co skłania do takich oczekiwań? Patrząc na wykresy widzę przebite linie trendu wzrostowego, które jednocześnie były dolnymi ograniczeniami klina zwyżkującego
- formacji uznawanej za korekcyjną w stosunku do poprzedzającego ją spadku cen. Rynek kontraktów nie był w stanie nawet powrócić nad drugą, bardziej łagodną linię, a tylko się od niej odbił. Z pewnością nie jest to byczy znak. Nadzieje byków podtrzymuje fakt, że po pokonaniu wspomnianych linii rynek nie zwalił się w szybkim