Obserwatorzy winą za taki stan rzeczy obarczają niepewność co do stanu amerykańskiej gospodarki, postrzeganej jako wyznacznik dla globalnej koniunktury. W swoim dzisiejszym przemówieniu szef Fed nie odniósł się ani do kwestii gospodarczych, ani monetarnych. Giełdzie warszawskiej dodatkowo ciąży niechęć inwestorów zagranicznych, którzy od dłuższego czasu skracają pozycje w polskich akcjach. Sugerują się między innymi obniżkami rekomendacji dla kraju - jak te wydane ostatnio przez Citigroup i JP Morgan.
"Nastawienie inwestorów krajowych do rynku jest negatywne. Nie muszą oni nawet sprzedawać akcji, wystarczy, że ich nie odbierają z rynku, a ten spada pod własnym ciężarem" - powiedział zarządzający w szwajcarskim Clariden Fund, Andrzej Błachut. Indeks WIG20 przełamał dzisiaj pułap 2.900 punktów i spadł do poziomu z połowy lipca, kiedy to rozpoczęło się odreagowanie wcześniejszej korekty. Kamieniem u szyi rynku okazały się dziś głównie dwie największe polskie spółki surowcowe - KGHM Polska Miedź SA i PKN Orlen SA, traktowane jako probierze nastrojów.
"'Najcięższe' papiery w indeksach są najbardziej narażone na zarówno spadki, jak i wzrosty. Inwestorzy widzą duże ryzyko w trzymaniu akcji w portfelach i wykazują chęć do pozbywania się największych spółek. Rynek nie ma siły, by rosnąć" - powiedział zarządzający w DWS TFI, Jarosław Niedzielewski. Nastrojów wokół WIG20 nie zdołał odmienić zwyżkujący kurs przetwórcy aluminium Grupy Kęty SA, której CAIB Securities podwyższył rekomendację do "kupuj" i cenę docelową do 170 złotych - jest to ponad 20 złotych powyżej obecnej wyceny. Wyraźnie zwyżkowały też notowania Grupy Lotos, której pomaga bardziej od PKN Orlen efektywne poszukiwanie złóż ropy.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Paweł Florkiewicz; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))