Notowania na rynkach wschodzących straciły przewagę nad rynkami dojrzałymi. To typowe dla okresów spowolnienia gospodarczego
Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich spada już od prawie dwóch miesięcy. Lada chwila może znaleźć się poniżej 4,8 proc., podczas gdy jeszcze w końcu czerwca przekraczała 5,2 proc. Tak wyraźnego spadku dochodowości amerykańskich papierów skarbowych nie notowano od pół roku. U podłoża tego zjawiska leżą oczekiwania na definitywne zatrzymanie podwyżek stóp procentowych w USA. Wydawać by się mogło, że spadek atrakcyjności amerykańskich obligacji to wymarzona sytuacja dla rynków wschodzących. W rzeczywistości inwestorzy w ostatnich tygodniach nadal unikają tej grupy rynków, chętniej lokując w akcje na rynkach rozwiniętych.
Było zawrotne tempo,
jest hamowanie
W efekcie po niemal czterech tygodniach sierpnia indeks MSCI dla rynków wschodzących nadal znajduje się na poziomie bliskim tego z początku lipca. Fala wzrostowa zapoczątkowana w połowie ubiegłego miesiąca zupełnie wytraciła impet. Tymczasem indeksy rynków rozwiniętych - jak amerykański S&P 500 czy niemiecki DAX - wspinają się właśnie na trzymiesięczne szczyty. W konsekwencji siła relatywna indeksu MSCI względem S&P 500 maleje już od dwóch tygodni. Stagnację na rynkach wschodzących obrazuje też roczna stopa zwrotu z indeksu MSCI. Od połowy lipca stopa ta oscyluje między 20 i 30 proc. To wciąż niemało, ale z drugiej strony w okresie od października 2005 r. do czerwca br. roczna stopa zwrotu tylko sporadycznie spadała poniżej 30 proc., a w najlepszym momencie (na początku maja) przekroczyła 60 proc. Obecnie wsparciem na wykresie stopy zwrotu jest czerwcowy dołek - ok. 20 proc.