Mieliśmy wczoraj kolejną poniedziałkową sesję, w czasie której nie działo się zbyt wiele. Wczoraj szanse na sporych ruch były jeszcze mniejsze, gdyż przerwę świąteczną miało londyńskie City, czyli główne źródło napływających na polski rynek zleceń inwestorów zagranicznych. Inna sprawa, że ostatnie tygodnie pod względem aktywności tychże inwestorów wyglądają, jakby Londyn nieprzerwanie świętował już od dłuższego czasu.
Bierność inwestorów wynikała także z innych powodów. Najważniejszym był brak publikacji danych makro. Dopiero od dziś zacznie być pod tym względem ciekawiej. Inwestorzy zdają się wyczekiwać z decyzjami na to, co przyniosą najbliższe dni. Jaka będzie dynamika PKB (USA i Polska), jak przebiegało ostatnie posiedzenie FOMC i jaki będzie wynik najbliższego posiedzenia RPP? Oczywiście, w stosunku do każdego z tych wydarzeń inwestorzy mają już wyrobione zdanie, ale niepewność sprawia, że decyzje czekają.
Pod względem technicznym wczorajsza sesja nie była niczym wyjątkowym. Pogłębiony został spadek, wynikający z piątkowego wybicia z konsolidacji. Mamy nowe minimum tego ruchu na poziomie 2963 pkt. Można mniemać, że to jeszcze nie koniec tej zniżki. Przypomnijmy, że wsparciem jest obecnie dolne ograniczenie (wznoszące się) formacji diamentu, jaką zdaje się rysować wykres cen kontraktów. W tej chwili znajduje się ono w okolicy 2800 pkt. Wczorajszy spadek zatem jedynie do 2863 pkt trudno uznać za test tego wsparcia. Można przypuszczać, że do faktycznego testu jeszcze dojdzie.
Nie zmienia tego przypuszczenia przebieg drugiej części sesji, a zwłaszcza końcówki notowań. Niewątpliwie jest sukcesem byków powrót w okolice poziomu piątkowego zamknięcia, ale to na razie nie neguje faktu wspomnianego wybicia z konsolidacji. Aby można było mówić o negacji, potrzebne jest wyjścia ponad 3000 pkt, na co się na razie nie zanosi. Zauważmy, że zakończyliśmy notowania w połowie opisanego przedziału (2800-3000 pkt), a tym samym w tej chwili zdarzyć się może wszystko. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że poprzednia konsolidacja zakończyła się spadkiem cen, przewagę daję niedźwiedziom i myślę, że wcześniej dojdzie do testu wsparcia niż testu oporu. Wynik tego testu to zupełnie inna sprawa i tu popyt ma spore szanse.