Przedsiębiorstwa z branży energetycznej zaliczane są do sektora użyteczności publicznej. Tradycyjnie uważa się go za spokojną przystań na czasy giełdowej dekoniunktury. Inwestorzy mogą bardziej liczyć na sowite dywidendy niż szybki wzrost zysków. Wraz z liberalizowaniem rynku energii sytuacja stopniowo się zmienia i coraz więcej przedsiębiorstw szuka możliwości ekspansji, przeznaczając na nią wypracowywane zyski. Poziom otwarcia rynków energii ma istotny wpływ na stopień ryzyka towarzyszącego inwestycjom w tej branży.
Jednocześnie cechą charakterystyczną tej branży jest duży wpływ czynników regulacyjnych na funkcjonowanie firm. W ich działaniu trzeba godzić interesy związane z podnoszeniem efektywności i konkurencyjności (ograniczanie kosztów operacyjnych, eksploatacyjnych) przedsiębiorstw z koniecznością zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego kraju. Równocześnie pod uwagę trzeba brać interes odbiorców, którzy zwracają uwagę przede wszystkim na ceny i jakość usług. Odrębną kwestią jest to, że inwestycje w infrastrukturę są bardzo drogie i czasochłonne.
Specyfika funkcjonowania przedsiębiorstw w tej branży stanowiłaby więc wyzwanie dla inwestorów, by prawidłowo ocenić ich wartość rynkową w momencie debiutu giełdowego. W tej chwili na warszawskim parkiecie notowane są dwie firmy, na których działalność istotny wpływ mają decyzje regulatorów. Są to TP oraz PGNiG. Ostatnie miesiące, w którym nie wiedzie się im najlepiej, są dobrym przykładem na to, jak czynniki natury administracyjnej mogą wpływać na postrzeganie takich przedsiębiorstw. Działania, które zmierzają do dalszej liberalizacji rynku telekomunikacyjnego, budzą uzasadnione obawy o dalszy spadek udziałów rynkowych narodowego operatora. Natomiast ochrona odbiorców przed dużymi podwyżkami cen gazu negatywnie odbija się na akcjach PGNiG.
Model brytyjski
Koncepcja wprowadzania konkurencji w branży jest pochodną doświadczeń brytyjskich z lat 80. Opiera się na podziale elektroenergetyki na 3 podsektory: wytwarzanie, regulowaną działalność sieciową czyli przesyłanie i dystrybucję oraz handel energią elektryczną. Zakłada ona, że handel i wytwarzanie będzie się odbywał na ogólnych zasadach konkurencji rynkowej, jedynie nieznacznie zmodyfikowanymi stosownie do specyfiki energii elektrycznej - towaru, którego nie można efektywnie zmagazynować. W zakresie przesyłu i dystrybucji utrzymywany jest monopol naturalny, a konkurencję zastępuje nadzór urzędów regulacyjnych. Koncepcja została przyjęta w krajach z rozwiniętymi systemami elektroenergetycznymi i, jak dotąd, w różnym stopniu została wdrożona. W tym kierunku zmierzają zmiany planowane w Polsce. Taka struktura tworzy możliwości integracji pionowej między wytwórcami i dostawcami, co wpływa korzystnie na przepływ środków finansowych oraz ułatwia planowanie dużych i kosztownych inwestycji. Natomiast bezpieczeństwu inwestycyjnemu sprzyja integracja pozioma między przedsiębiorstwami energetycznymi, które stosują różne technologie wytwarzania energii.