Reklama

Firmy energetyczne - spokojna przystań na gorsze czasy

Pojawienie się na warszawskiej giełdzie spółek energetycznych byłoby bardzo ważnym wydarzeniem nie tylko ze względu na wielkość potencjalnych debiutantów, ale również na poszerzenie palety inwestycji o sektor, który praktycznie nie jest reprezentowany na parkiecie

Publikacja: 31.08.2006 09:19

Przedsiębiorstwa z branży energetycznej zaliczane są do sektora użyteczności publicznej. Tradycyjnie uważa się go za spokojną przystań na czasy giełdowej dekoniunktury. Inwestorzy mogą bardziej liczyć na sowite dywidendy niż szybki wzrost zysków. Wraz z liberalizowaniem rynku energii sytuacja stopniowo się zmienia i coraz więcej przedsiębiorstw szuka możliwości ekspansji, przeznaczając na nią wypracowywane zyski. Poziom otwarcia rynków energii ma istotny wpływ na stopień ryzyka towarzyszącego inwestycjom w tej branży.

Jednocześnie cechą charakterystyczną tej branży jest duży wpływ czynników regulacyjnych na funkcjonowanie firm. W ich działaniu trzeba godzić interesy związane z podnoszeniem efektywności i konkurencyjności (ograniczanie kosztów operacyjnych, eksploatacyjnych) przedsiębiorstw z koniecznością zagwarantowania bezpieczeństwa energetycznego kraju. Równocześnie pod uwagę trzeba brać interes odbiorców, którzy zwracają uwagę przede wszystkim na ceny i jakość usług. Odrębną kwestią jest to, że inwestycje w infrastrukturę są bardzo drogie i czasochłonne.

Specyfika funkcjonowania przedsiębiorstw w tej branży stanowiłaby więc wyzwanie dla inwestorów, by prawidłowo ocenić ich wartość rynkową w momencie debiutu giełdowego. W tej chwili na warszawskim parkiecie notowane są dwie firmy, na których działalność istotny wpływ mają decyzje regulatorów. Są to TP oraz PGNiG. Ostatnie miesiące, w którym nie wiedzie się im najlepiej, są dobrym przykładem na to, jak czynniki natury administracyjnej mogą wpływać na postrzeganie takich przedsiębiorstw. Działania, które zmierzają do dalszej liberalizacji rynku telekomunikacyjnego, budzą uzasadnione obawy o dalszy spadek udziałów rynkowych narodowego operatora. Natomiast ochrona odbiorców przed dużymi podwyżkami cen gazu negatywnie odbija się na akcjach PGNiG.

Model brytyjski

Koncepcja wprowadzania konkurencji w branży jest pochodną doświadczeń brytyjskich z lat 80. Opiera się na podziale elektroenergetyki na 3 podsektory: wytwarzanie, regulowaną działalność sieciową czyli przesyłanie i dystrybucję oraz handel energią elektryczną. Zakłada ona, że handel i wytwarzanie będzie się odbywał na ogólnych zasadach konkurencji rynkowej, jedynie nieznacznie zmodyfikowanymi stosownie do specyfiki energii elektrycznej - towaru, którego nie można efektywnie zmagazynować. W zakresie przesyłu i dystrybucji utrzymywany jest monopol naturalny, a konkurencję zastępuje nadzór urzędów regulacyjnych. Koncepcja została przyjęta w krajach z rozwiniętymi systemami elektroenergetycznymi i, jak dotąd, w różnym stopniu została wdrożona. W tym kierunku zmierzają zmiany planowane w Polsce. Taka struktura tworzy możliwości integracji pionowej między wytwórcami i dostawcami, co wpływa korzystnie na przepływ środków finansowych oraz ułatwia planowanie dużych i kosztownych inwestycji. Natomiast bezpieczeństwu inwestycyjnemu sprzyja integracja pozioma między przedsiębiorstwami energetycznymi, które stosują różne technologie wytwarzania energii.

Reklama
Reklama

Najmniejszy z sektorów

Znaczenie spółek z sektora użyteczności publicznej, w którego skład - oprócz firm energetycznych - wchodzą dostawcy innych mediów: gazu, wody, itp., na rynkach giełdowych nie jest duże. W gronie 1200 największych spółek świata, znajdujących się w składzie indeksu S&P Global 1200, jedynie 70 to firmy z tego sektora. Ma on 4,4 proc. udziału w tym wskaźniku. Ich kapitalizacja przekracza 1 bln USD. Dziesięć największych firm ma ponad 40 proc. udziału. Na niemiecki E. ON przypada 8,3 proc., francuski Suez 5,1 proc., niemiecki RWE 4,1 proc., amerykański Exelon 3,9 proc., włoski Enel 3,6 proc., amerykański Duke Energy 3,5 proc., hiszpańskie Endesę i Iberdolę odpowiednio 3,5 proc. i 3,1 proc., brytyjski National Grid 3,1, a na japoński Tokyo Electric Power 2,9 proc.Natomiast pod względem wielkości sprzedaży czołowa dziesiątka to: RWE (48,4 mld USD), E. ON (48,1 mld USD), Suez (44,8 mld USD), Tokyo Electric Power (43,1 mld USD), brytyjska Centrica (33,5 mld USD), Enel (32,7 mld USD), francuska Veolia (32,4 mld USD), japoński Kansai Electric Power (22,5 mld USD), Duke Energy (22,5 mld USD) oraz Endesa (21,9 mld USD).

W tym roku indeks największych spółek użyteczności publicznej poszedł w górę o 16,5 proc. Jest to najlepszy wynik ze wszystkich sektorów wchodzących w skład S&P Global 1200. Główny indeks wzrósł w tym samym czasie w znacznie mniejszym stopniu (o 7,6 proc.). Spółki z tej branży mogą się pochwalić 4-proc. stopą dywidendy (iloraz kursu oraz dywidendy przypadającej na akcję). Przy tym wskaźnik C/Z nie wydaje się wygórowany. Wynosi 16,2.

Elektrociepłownie na giełdzie

Na warszawskiej giełdzie spółki z branży energetycznej nie odgrywają większego znaczenia. Aktualnie notowane są dwie elektrociepłownie: Będzin oraz Kogeneracja. Będzin wytwarza ciepło i energię elektryczną. Jest głównym źródłem ciepła w zakresie ogrzewania, ciepłej wody użytkowej i ciepła technologicznego dla Zagłębia Dąbrowskiego. Kogeneracja zaopatruje w ciepło i energię elektryczną Wrocław i okolice. Do niedawna na parkiecie była obecna trzecia firma - Fortum Wrocław (wcześniej MPEC Wrocław), ale jej akcje zostały wycofane z obrotu przez inwestora strategicznego.

Akcje EC Będzin pojawiły się na giełdzie pod koniec 1998 r. (zadebiutowały z ceną 25 zł). Dzisiaj kosztują 30 zł. Kogeneracja pierwsze notowania miała w końcu maja 2000 r. Jej walory zostały wycenione wtedy na 52 zł. Nie licząc kilku pierwszych dni oraz kilku sesji z kwietnia tego roku, ta cena do dziś nie została przekroczona. Choć sytuacja akcjonariuszy obu spółek jest podobna, to od strony fundamentalnej wyraźnie się różnią. Zyski Będzina od kilku lat praktycznie pozostają na tym samym poziomie. Przez ostatnie cztery kwartały spółka zarobiła blisko 5,9 mln zł. Takim zyskiem mogła się pochwalić także 3,5 roku temu. W II kwartale tego roku spółka odnotowała minimalnie większą stratę niż w II kwartale 2005 r. Przez ostatnie cztery kwartały Będzin wypracował prawie 112 mln zł przychodów. W tym względzie przez ostatnie lata też nie widać progresu.

Reklama
Reklama

W przypadku Kogeneracji natomiast widzimy wyraźny progres. Z początkowych strat wyszła na plus. W ostatnich czterech kwartałach na czysto zarobiła 37,8 mln zł (przy przychodach rzędu 824,4 mln zł). Spółka próbuje ograniczać silną sezonowość wyników. Dostaje systematyczne rekomendacje od DM Millennium.

Tradycyjnie sektor użyteczności publicznej uważa się za przystań na

czasy giełdowej dekoniunktury. Inwestorzy mogą bardziej liczyć na sowite dywidendy niż szybki wzrost zysków. Wraz z liberalizowaniem rynku energii, sytuacja stopniowo się zmienia i coraz więcej przedsiębiorstw szuka możliwości ekspansji, przeznaczając na nią wypracowane zyski.

16,5 proc. - o tyle w tym roku poszedł w górę indeks największych spółek użyteczności publicznej.

To najlepszy wynik ze wszystkich sektorów wchodzących w skład indeksu S&P Global 1200

(grono 1200 największych spółek świata)

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama