Podczas piątkowych sesji cena miedzi spadła z około 100 dolarów, ponieważ zakończenie trwającego przez ponad 3 tygodnie strajku w największej na świecie chilijskiej kopalni miedzi Escondida uspokoiło nieco obawy dotyczące zaburzeń w dostawach metalu z tego regionu.
Euforia rynku wywołana doniesieniami z Escondidy nie trwała jednak długo. Niepokój inwestorów ponownie zaczęło dziś bowiem budzić ryzyko dostaw z pozostałych kopalni południowoamerykańskich, których władze będą musiały wkrótce wynegocjować wygasające przed upływem roku kontrakty pracownicze z załogą.
To zaś niesie groźbę wybuchu kolejnych strajków, podkreślają analitycy. "Uwzględniwszy fakt, że rynek jest obecnie bardzo wrażliwy na wszelkie zaburzenia w dostawach, kolejne strajki mogłyby bardzo niekorzystnie wpłynąć na nastroje" - napisali w poniedziałkowym raporcie analitycy Deutsche Banku.
Wsparciem dla cen metalu są dziś również informacje o zwiększonym popycie na fizyczne dostawy miedzi zgłaszanym przez chińskich nabywców, którzy aktywność uległa ostatnio znacznemu osłabieniu.
"Te czynniki będą wciąż stanowiły wsparcie dla cen miedzi w ciągu kolejnych miesięcy roku, dlatego oczekujemy dobrego czwartego kwartału dla tego metalu" - głosi opublikowany w poniedziałek raport Standard Banku.