Reklama

Budżetowej gry ciąg dalszy

Chociaż członkowie rządu starają się przedstawiać projekt budżetu na 2007 r. w jasnym świetle, inwestorzy obawiają się jego ostatecznego kształtu. Samoobrona zgłasza kolejne żądania

Publikacja: 06.09.2006 08:25

Nerwowość wywołana pracami nad przyszłorocznym budżetem potrwa aż do 26 września, kiedy to rząd przyjąć ma ostateczny projekt. Wczoraj rząd przyjął co prawda wstępny projekt, który zostanie przesłany do Komisji Trójstronnej. Założono w nim dobrą koniunkturę gospodarczą w tym roku, co w efekcie zwiększyć ma bazę podatkową na rok kolejny. Wpływy z podatków wynieść mają w 2007 r. 191,7 mld zł (realny wzrost o 8,2 proc.). VAT, najbardziej uzależniony od koniunktury, ma być większy realnie o 9,3 proc.

Rynek pracy podbije PIT

Rząd prognozuje zmniejszenie bezrobocia do 14,1 proc. na koniec przyszłego roku oraz wzrost zatrudnienia o 1 pkt proc., do 51,7 proc. Razem z przewidywanym wzrostem wynagrodzeń rzędu 5,1 proc. skutkować ma to dużo lepszymi wpływami z PIT (o 10,1 proc. więcej niż w tym roku).

Dodatkowe wpływy przynieść ma również dopasowanie akcyzy do poziomów unijnych. Planowana podwyżka podatku na benzynę o 25 gr dać ma np. 1,3 mld zł. Jednocześnie rząd zrezygnował z obniżki składek rentowej i chorobowej (odpowiednio o 4 i 0,65 pkt. proc.) i zmniejszenia limitów na wynagrodzenia w administracji o 10 proc. Namiastką oszczędności będzie za to ten sam co w 2006 r. budżet na płace urzędników. Dochody z prywatyzacji rząd szacuje na 3 mld zł (na ten rok zakładano 5,5 mld zł); z dywidend - na 2,4 mld zł. W efekcie rosną potrzeby pożyczkowe państwa, do 45,27 mld zł. Resort finansów planuje, że 35 mld zł pożyczy na rynku krajowym, pozostałą część - za granicą.

Komu więcej, komu?

Reklama
Reklama

Dzięki zmianom po stronie dochodowej limit wydatków państwa jest wyższy o 18,8 mld zł od zaplanowanego na 2006 r. (realny wzrost o 6,4 proc.). Ekonomiści zachodzą w głowę, komu uda się "uszczknąć" dodatkowe środki. I czy przypadkiem budżet bez zaplanowanych podwyżek dla nauczycieli i wyższych środków na rolnictwo jest do zaakceptowania przez koalicjantów. Wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska przyznała jednak, że dodatkowe środki są obecnie wpisane do rezerw celowych i mogą być jeszcze podzielone. Obawy te powodują, że część analityków przewiduje w najbliższym czasie deprecjację polskiej waluty i wyższe rentowności obligacji.

Kotwica dalej trzyma

Przedstawiciele rządu zapewniali, że deficyt zaplanowany na 30 mld zł jest nienaruszalny. - Tę zasadę bardzo dobrze rozumieją nasi koalicjanci. Taki poziom deficytu gwarantuje także korzystne rentowności polskich papierów dłużnych - oznajmił minister finansów Stanisław Kluza. Również premier Jarosław Kaczyński uspokajał, że żądania zgłaszane przez Samoobronę i LPR w mediach nie znajdują pokrycia w rzeczywistości. - Mamy tu do czynienia nie tyle z żądaniami koalicjantów, ile poszczególnych resortów. Tak naprawdę to zwykły proces sporu w rządzie o pieniądze - stwierdził.

Zaraz jednak potem przewodniczący Samoobrony, wicepremier i minister rolnictwa Andrzej Lepper, zastrzegał, że nie poprze projektu, jeżeli rząd nie uwzględni postulatów jego partii. Jak wyjaśnił, chodzi o 300-500 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń rolników, 1,1 mld zł na dopłaty do paliwa rolniczego i 900 mln zł na większe dopłaty bezpośrednie do upraw.

Trzy pytania

Stanisław Kluza

Reklama
Reklama

Minister finansów

Potrzeby pożyczkowe rosną, bo wpływy z prywatyzacji są niskie

Panie ministrze, dlaczego rosną potrzeby pożyczkowe państwa?

Powód jest prosty. Potrzeby te determinuje nie tylko deficyt rzędu 30 mld zł, ale tzw. ujemne saldo przychodów z prywatyzacji na poziomie 12 mld zł. Wynika ono ze zbilansowania transferów do Otwartych Funduszy Emerytalnych wpływami z prywatyzacji planowanymi przez resort skarbu. Przewidujemy też ujemne saldo prefinansowania zadań realizowanych z udziałem środków unijnych - 2,14 mld zł; a także ujemne saldo pożyczek - 1,1 mld zł. Razem oznacza to konieczność zadłużenia się na 45,27 mld zł. Dlaczego rząd zrezygnował z obniżenia składek ZUS?

Po pierwsze, otrzymaliśmy negatywną opiniź resortu pracy na temat tego pomysłu. Po drugie, niektóre ze związków zawodowych oraz niektórzy uczestnicy Komisji Trójstronnej zaznaczali, że ten mechanizm nie będzie skuteczny. No i trzecia sprawa - ZUS informował, że nie jest w stanie ująć reformy w swoich mechanizmach księgowych. Potrzebna była zmiana w systemie informatycznym Zakładu, trudna do przeprowadzenia na dziś.

Skoro nie ma obniżenia "klina podatkowego", to jaką mamy pewność, że pozostałe elementy reformy podatkowej rządu - w tym dojście w 2009 r. do stawek PIT 18 i 32 proc. - są nadal aktualne?

Reklama
Reklama

PiS nie wycofuje się z obniżenia stawek podatkowych - ale to jest perspektywa kilku lat. Poziom kwoty wolnej i progów jest zaś teraz w rękach posłów. Z tego, co wiem, nie ma żadnego wycofywania się z innych postulatów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama