Nerwowość wywołana pracami nad przyszłorocznym budżetem potrwa aż do 26 września, kiedy to rząd przyjąć ma ostateczny projekt. Wczoraj rząd przyjął co prawda wstępny projekt, który zostanie przesłany do Komisji Trójstronnej. Założono w nim dobrą koniunkturę gospodarczą w tym roku, co w efekcie zwiększyć ma bazę podatkową na rok kolejny. Wpływy z podatków wynieść mają w 2007 r. 191,7 mld zł (realny wzrost o 8,2 proc.). VAT, najbardziej uzależniony od koniunktury, ma być większy realnie o 9,3 proc.
Rynek pracy podbije PIT
Rząd prognozuje zmniejszenie bezrobocia do 14,1 proc. na koniec przyszłego roku oraz wzrost zatrudnienia o 1 pkt proc., do 51,7 proc. Razem z przewidywanym wzrostem wynagrodzeń rzędu 5,1 proc. skutkować ma to dużo lepszymi wpływami z PIT (o 10,1 proc. więcej niż w tym roku).
Dodatkowe wpływy przynieść ma również dopasowanie akcyzy do poziomów unijnych. Planowana podwyżka podatku na benzynę o 25 gr dać ma np. 1,3 mld zł. Jednocześnie rząd zrezygnował z obniżki składek rentowej i chorobowej (odpowiednio o 4 i 0,65 pkt. proc.) i zmniejszenia limitów na wynagrodzenia w administracji o 10 proc. Namiastką oszczędności będzie za to ten sam co w 2006 r. budżet na płace urzędników. Dochody z prywatyzacji rząd szacuje na 3 mld zł (na ten rok zakładano 5,5 mld zł); z dywidend - na 2,4 mld zł. W efekcie rosną potrzeby pożyczkowe państwa, do 45,27 mld zł. Resort finansów planuje, że 35 mld zł pożyczy na rynku krajowym, pozostałą część - za granicą.
Komu więcej, komu?